Chińczycy jako gospodarze wygrali Igrzyska XXIX Olimpiady Pekin 2008, ale potem w Londynie 2012, Rio de Janeiro 2016 oraz Tokio 2020 (z powodu pandemii – 2021) przodowali Amerykanie. Komunistyczny cesarz Xi Jinping wydał ogromnej reprezentacji rozkaz wygrania Paryża 2024, ale jego decyzyjność tak daleko nie sięga. W pierwszych dniach tabela medalowa jest jednak zniekształcona programem igrzysk, tzn. kalendarzowym rozkładem dyscyplin. Dlatego liderem przejściowo jest pływacka Australia, która w końcowej klasyfikacji oczywiście znajdzie się w ścisłej czołówce, ale nie jako pierwsza. Jeden znaczący rywal tym razem wypadł, ponieważ agresywna Rosja (podobnie jak Białoruś) państwowo w Paryżu nie istnieje, nawet pod flagą neutralną. W pierwszych godzinach igrzysk wysoko znalazło się wyspiarskie Fidżi, które w sobotę zdobyło srebro w męskim rugby 7-osobowym. Dla liczącego niecały milion obywateli państewka z Pacyfiku przegranie finału z Francją stało się powodem narodowej żałoby, ponieważ od wprowadzenia w 2016 r. tzw. małego rugby do programu igrzysk dwukrotnie zdobyło ono złoto. Po dwóch dniach Fidżi znajduje się na miejscu 16, ex aequo m.in. z Kosowem oraz… Polską. W niedzielę nasza kajakarka górska Klaudia Zwolińska wywalczyła bowiem srebrny medal, pierwszy i miejmy nadzieję, że na dobry początek.
Rywalizacja w Paryżu toczy się o 329 kompletów medali. Egzemplarzy wyprodukowano aż 5084, bo przecież otrzymują je wszyscy członkowie drużyn, poza tym przewidziano rezerwę na wyniki ex aequo. Każdy medal ma 8,5 centymetra średnicy i niemal centymetr grubości. Złote (tak naprawdę – srebrne pozłocone) ważą po 529 gramów, srebrne 525 (czyli pozłocenie to 4 gramy), a brązowe 455. Trzy metale łączy umieszczona na środku każdego rewersu 18-gramowa sześciokątna płytka żelazna, będąca fragmentem wieży inżyniera Gustawa Eiffela. Zakonserwowane kawałki pochodzą z licznych jej renowacji, prowadzonych od 1889 r. Przed obecnymi igrzyskami tzw. stara dama poddana została gruntownemu liftingowi.
Organizatorzy skoncentrowali w Paryżu bezprecedensowe siły i środki bezpieczeństwa. Tuż przed otwarciem wróg igrzysk uderzył więc zaskakująco dość daleko, paraliżując system sterowania kolei dużych prędkości TGV. Dywersanci potwierdzili swoją dużą wiedzę o funkcjonowaniu tego systemu. Wobec prawdziwych zagrożeń dla spokojnego przebiegu igrzysk bledną wpadki w sferze nadbudowy. Podczas uroczystości otwarcia Republikę Korei zszokowało ogłoszenie przez spikera, że oto Sekwaną jej sportowcy płyną jako ekipa… komunistycznej Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, przy czym flagi i tabliczki nazw obu państw były właściwe. W niedzielę przed meczem koszykówki pomylone zostały hymny – drużynę Sudanu Południowego uhonorowano hymnem nieprzyjaznego Sudanu. Konflikt ideologiczno-religijny wywołała jedna ze scenek oprawy piątkowego otwarcia, w której frywolność drag queen miała symbolizować ucztę u boga Dionizosa, ale według środowisk katolickich ta kiczowata scenka parodiowała kultowy fresk „Ostatnia wieczerza” Leonarda da Vinci.
My także mamy pierwszą aferę, ponieważ Przemysław Babiarz został usunięty z ekipy komentatorów TVP. Przez dwa tygodnie miał relacjonować pływanie i lekkoatletykę, ale podczas otwarcia skomentował „Imagine” Johna Lennona słowami „Świat bez nieba, narodów, religii i to jest wizja tego pokoju, który wszystkich ma ogarnąć. To jest wizja komunizmu, niestety”. Polaryzacja ocen tych słów oraz reakcji TVP dokładnie kopiuje podział polskiej sceny politycznej. Notabene 26 lipca podczas otwarcia naprawdę grubą wpadką komentatorów – nie tylko TVP, lecz Eurosportu i wielu innych stacji – była kompromitująca nieznajomość słynnych dawnych sportowców (organizatorzy utrzymywali ich listę w tajemnicy) uczestniczących w ostatniej fazie sztafety z ogniem olimpijskim.
