Ogłoszenie 120 mln zł kwartalnej straty netto nie przeszkodziło wczoraj PGNiG delikatnie drożeć na giełdzie. Bo to nie wyniki wpłynęły na notowania... — Zwyżka kursu PGNiG nie jest efektem publikacji wyników finansowych, lecz raczej reakcją na informacje z Japonii. Tamtejszy rząd ogłosił, że na rozwój przeznaczy nie 20 trylionów jenów, ale aż 28 trylionów jenów. Ta informacja przełożyła się na wzrost cen wszystkich surowców — zauważaWojciech Kozłowski, analityk Ipopema Securities. Japonia natchnęła więc nadzieją tych, którzy spodziewali się lepszych wyników gazowego koncernu (raport ukaże się 12 sierpnia).

— Wyniki są delikatnie rozczarowujące. Na poziomie zysku EBITDA [zysk operacyjny plus amortyzacja — red.] są niższe od moich oczekiwań o 300 mln zł, ale jedna trzecia to efekt odpisów wyższych niż te, które założyłem — mówi Wojciech Kozłowski. Większe oczekiwania miał też Łukasz Jańczak z Haitong Banku.
— To pokazuje, że trudno prognozować działalność handlową. Zwłaszcza że PGNiG pokazało 200 mln zł strat na instrumentach zabezpieczających — uważa Łukasz Jańczak. PGNiG jest sprzedawcą gazu, który boryka się nie tylko ze zniżkującymi cenami surowca, ale również liberalizującym się rynkiem w Polsce. Do tego związany jest sztywnym kontraktem z Gazpromem, od którego kupuje gaz, płacąc więcej, niż mógłby, kupując na rynkach zachodnioeuropejskich. Efekt jest taki, że w całym półroczu PGNiG będzie miało wynik słabszy niż przed rokiem — około 1,1 mld zł wobec 1,86 mld zł rok temu. Wynik całoroczny powinien się jednak utrzymać.
— Przewiduję, że PGNiG znów osiągnie około 2 mld zł zysku, a przyszłoroczna dywidendabędzie podobna do tegorocznej [0,18 zł na akcję — red.] — przewiduje Łukasz Jańczak. Mimo kwartalnej straty, analitycy doceniają dobrą sytuację finansową PGNiG. Paradoksalnie, uważają ją za czynnik ryzyka. Rysuje się bowiem możliwość zaangażowania koncernu w inwestycje państwowe, w skrócie — o akcje ratunkowe.
— PGNiG wypłaciło wszak relatywnie małą dywidendę, a przecież praktycznie nie ma długu i może realizować powtarzalną EBITDA na poziomie około 6 mld zł. Na jednorazowe inwestycje byłoby w stanie wydać nawet ponad 10 mld zł — szacuje Wojciech Kozłowski. Wtóruje mu Łukasz Jańczak, który zwraca uwagę, że samo PGNiG nie ma przed sobą wielkich inwestycji. Baltic Pipe, czyli projekt połączenia gazowego Polski z Danią i Norwegią, jest odległy, podobnie jak inwestycje w zgazowanie węgla. Tymczasem na ratunek czekają jeszcze polskie firmy węglowe, a firmy energetyczne szukają partnerów do rozbudowy mocy wytwórczych.
— Wśród szans widać natomiast prawdopodobną decyzję Gazpromu o obniżeniu ceny w dostawach dla PGNiG. Wartość rabatu [działającego wstecz — red.] szacujemy na około 2,5 mld zł, ale ujmujemy już to w wycenie akcji PGNiG — mówi Wojciech Kozłowski.