Zdrowe finanse PGNiG czynnikiem ryzyka

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2016-07-27 22:00

Analitycy boją się, że giełdowa spółka może być użyta do ratowania państwowych firm.

Ogłoszenie 120 mln zł kwartalnej straty netto nie przeszkodziło wczoraj PGNiG delikatnie drożeć na giełdzie. Bo to nie wyniki wpłynęły na notowania... — Zwyżka kursu PGNiG nie jest efektem publikacji wyników finansowych, lecz raczej reakcją na informacje z Japonii. Tamtejszy rząd ogłosił, że na rozwój przeznaczy nie 20 trylionów jenów, ale aż 28 trylionów jenów. Ta informacja przełożyła się na wzrost cen wszystkich surowców — zauważaWojciech Kozłowski, analityk Ipopema Securities. Japonia natchnęła więc nadzieją tych, którzy spodziewali się lepszych wyników gazowego koncernu (raport ukaże się 12 sierpnia).

— Wyniki są delikatnie rozczarowujące. Na poziomie zysku EBITDA [zysk operacyjny plus amortyzacja — red.] są niższe od moich oczekiwań o 300 mln zł, ale jedna trzecia to efekt odpisów wyższych niż te, które założyłem — mówi Wojciech Kozłowski. Większe oczekiwania miał też Łukasz Jańczak z Haitong Banku.

— To pokazuje, że trudno prognozować działalność handlową. Zwłaszcza że PGNiG pokazało 200 mln zł strat na instrumentach zabezpieczających — uważa Łukasz Jańczak. PGNiG jest sprzedawcą gazu, który boryka się nie tylko ze zniżkującymi cenami surowca, ale również liberalizującym się rynkiem w Polsce. Do tego związany jest sztywnym kontraktem z Gazpromem, od którego kupuje gaz, płacąc więcej, niż mógłby, kupując na rynkach zachodnioeuropejskich. Efekt jest taki, że w całym półroczu PGNiG będzie miało wynik słabszy niż przed rokiem — około 1,1 mld zł wobec 1,86 mld zł rok temu. Wynik całoroczny powinien się jednak utrzymać.

— Przewiduję, że PGNiG znów osiągnie około 2 mld zł zysku, a przyszłoroczna dywidendabędzie podobna do tegorocznej [0,18 zł na akcję — red.] — przewiduje Łukasz Jańczak. Mimo kwartalnej straty, analitycy doceniają dobrą sytuację finansową PGNiG. Paradoksalnie, uważają ją za czynnik ryzyka. Rysuje się bowiem możliwość zaangażowania koncernu w inwestycje państwowe, w skrócie — o akcje ratunkowe.

— PGNiG wypłaciło wszak relatywnie małą dywidendę, a przecież praktycznie nie ma długu i może realizować powtarzalną EBITDA na poziomie około 6 mld zł. Na jednorazowe inwestycje byłoby w stanie wydać nawet ponad 10 mld zł — szacuje Wojciech Kozłowski. Wtóruje mu Łukasz Jańczak, który zwraca uwagę, że samo PGNiG nie ma przed sobą wielkich inwestycji. Baltic Pipe, czyli projekt połączenia gazowego Polski z Danią i Norwegią, jest odległy, podobnie jak inwestycje w zgazowanie węgla. Tymczasem na ratunek czekają jeszcze polskie firmy węglowe, a firmy energetyczne szukają partnerów do rozbudowy mocy wytwórczych.

— Wśród szans widać natomiast prawdopodobną decyzję Gazpromu o obniżeniu ceny w dostawach dla PGNiG. Wartość rabatu [działającego wstecz — red.] szacujemy na około 2,5 mld zł, ale ujmujemy już to w wycenie akcji PGNiG — mówi Wojciech Kozłowski.