Od dzisiaj na placach budów mogą pojawić się kontrolerzy PIP. Jak ma wyglądać kontrola i co czeka firmy?
Akcja kontroli placów budowy potrwa do 19 czerwca. To część europejskiej kampanii „Bezpieczeństwo pracy w budownictwie” (w tym samym terminie dojdzie do kontroli we wszystkich krajach Unii). Obejmie ona około 2 proc. przedsiębiorców z branży budowlanej w każdym z państw. W Polsce to kilkaset placów budowy.
Czy trzeba się bać? Niekoniecznie — jeśli urzędnicy Państwowej Inspekcji Pracy nawet coś wykryją, to kontrolowani przedsiębiorcy mogą liczyć na taryfę ulgową.
— W razie ujawnienia naruszeń m.in. zasad bezpieczeństwa i higieny pracy nakażemy firmom ich usunięcie. Przedsiębiorcy, którzy zgłosili się do współpracy z inspekcją w ramach kampanii prewencyjnej nie będą kontrolowani i karani, a inspektorzy doradzą im, jak usunąć nieprawidłowości. Oczywiście, gdy zagrożone będzie bezpośrednio życie i zdrowie ludzi, nie zastosujemy taryfy ulgowej — dodaje Danuta Samitowska z PIP.
Kontrola na placach budowy powtórzą się w terminie od 26 września do 9 października. Do tego czasu firmy, u których wykryto już nieprawidłowości, mogą je naprawić.
Co ma być sprawdzane?
— Na przykład: czy zabezpieczono poręczami, daszkami ochronnymi i oznakowano strefy niebezpieczne (choćby otwory technologiczne); czy balustrady są zabezpieczone przed upadkiem z wysokości, a drabiny i pomosty — stabilne; czy pracownicy noszą odzież i obuwie ochronne — wylicza Bartłomiej Nowak z departamentu prewencji Głównego Inspektoratu PIP.
Hola, tu kontrola
Wizyty Państwowej Inspekcji Pracy mogą się zdarzyć zarówno w dzień, jak i w nocy. Co się dzieje, jeśli już do bramy zapuka inspektor pracy?
— Przede wszystkim powinien okazać legitymację i upoważnienie, bez którego kontrola może zostać przeprowadzona tylko w wyjątkowych sytuacjach — na przykład, gdy w pracy był jakiś wypadek. Zdarza się, że przedsiębiorca jest uprzedzany o takiej wizycie. Wówczas prosimy także, aby w czasie kontroli był obecny szef kadr czy też główna księgowa — opowiada Bartłomiej Nowak.
Różnie wygląda czas kontroli.
— Zależy on choćby od wielkości placu budowy. Może trwać trzy godziny, ale może i kilka dni. U pracodawcy zatrudniającego pięć osób z reguły trwa ona krócej niż w dużych zakładach pracy — podkreśla Bartłomiej Nowak.
Czasami, gdy pojawiają się kontrolerzy, obecni na miejscu przedstawiciele firmy — jak to określają reprezentanci PIP — „kręcą”. Ot, choćby stróż mówi: „nie mogę państwa wpuścić, gdyż nie ma szefa”.
— W takich przypadkach możemy wezwać policję. Na szczęście nie są to częste sytuacje — twierdzi Bartłomiej Nowak.
Nie ma strachu na dachu
Warto dodać, że zagrożenie dla przedsiębiorców ze strony PIP nie wydaje się tak naprawdę bardzo poważne. Pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy sami to przyznają.
— Dwa lata temu — podczas kontroli budowy budynku mieszkalnego w Warszawie — nakazałem dekarzom zejść z dachu. Nie mieli ani kasków, ani innych zabezpieczeń. Gdy schodzili, majster kazał im uciekać. W kilka sekund śladu po nich nie było. Poprosiłem o ich nazwiska. Podał je, ale były to dane innych osób niż te, które pracowały na dachu — opowiada jeden z inspektorów.
Po co to zrobił?
— Celem tej kombinacji miało być utrudnienie wykrycia przeze mnie nielegalnego zatrudnienia. Sprawa skończyła się jedynie ukaraniem kierownika budowy mandatem. Nic bowiem nie udało się udowodnić, gdyż byłem sam — przyznaje inspektor.
Należy dodać, ze w przypadku wykrycia nieprawidłowości kontrolerzy mogą nakazać ich usunięcie w określonym terminie.
— Inspektor może też nałożyć mandat do 1 tys. zł lub wystąpić do sądu grodzkiego o karę. PIP ma też prawo nakazać wstrzymanie prac na budowie, gdy wykryte naruszenia powodują bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia pracowników albo innych osób wykonujących prace. A nawet i wydać nakaz zaprzestania działalności przez zakład pracy, jeżeli naruszeń nie da się zlikwidować — opowiada Bartłomiej Nowak.
Przykładowo: pracodawca od nakazów wydanych przez inspektora pracy ma prawo wnieść odwołanie do okręgowej inspekcji prac (odpowiednie pouczenie powinno znaleźć się w decyzji nakładającej karę).