W kategorii naszych zsumowanych obrotów przoduje w regionie królestwo Saudów, przy czym struktura handlu zdominowana jest kwotowo naszym importem ropy naftowej. Relatywnie lepiej wychodzi bilans polskiego eksportu do ZEA. Generalnie do branż najbardziej perspektywicznych w relacjach z oboma arabskimi potentatami należą: sektor rolno-spożywczy, ze szczególnym naciskiem na bezpieczeństwo żywnościowe; energetyka, nie tylko naftowa, lecz obejmująca także źródła odnawialne; zaawansowane rozwiązania technologiczne w obszarach wodoru, elektromobilności, technologii 5G, sztucznej inteligencji i gospodarki cyfrowej; transport, logistyka i sektor kosmiczny.
W tych dniach odnotowujemy wokół Zatoki Perskiej zdumiewającą kalendarzową zbitkę polskich wizyt na najwyższym szczeblu. Dotychczas Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki trafiali w tym samym czasie na siebie co najwyżej w korytarzach Światowego Forum Ekonomicznego w Davos czy Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Obecnie w podobnych korytarzach, tyle że powietrznych (na trasie z Polski aż do saudyjskiego Rijadu to dosłownie ten sam) fruwają biało-czerwone rejsy o wojskowych kodach: wcześniej PLF 101 dowiózł prezydenta do Kataru i ZEA, zaś we wtorek PLF 102 – premiera do Arabii Saudyjskiej. Założony lejtmotyw obu wizyt jest taki sam – przystawienie bardzo ważnych dla władców arabskich politycznych pieczęci, wzmacniających obroty gospodarcze.
Korzystniejsza strukturalnie wymiana Polski z ZEA to dość wysoka półka. Na tamtejszym niezwykle konkurencyjnym rynku, na który pcha się cały świat, dobrze odnajdują się polskie firmy m.in. z branży budowlanej, instalacyjnej, informatycznej, geodezyjnej, kosmetycznej, medycznej i metalowej, renomą cieszą się luksusowe jachty oraz meble. Ten ostatni asortyment to wręcz akademicki przykład uzupełniania się rynków, wszak w piachach Abu Zabi czy Dubaju drewna nie ma. Podczas Wystawy Światowej Expo 2020 (przesunięta o rok zachowała formalną datę) wielokrotnie widziałem w naszym pawilonie narodowym, jaką atrakcją dla miejscowej publiczności był jego drewniany wystrój. O rywalizacji z Dubajem na konstrukcje żelbetowe nawet nie ma sensu myśleć, natomiast nisza drewniana to pomysł znakomity.
W wypowiedzi z ZEA prezydent Andrzej Duda dał znać, że jednak odczuwa wyrzuty sumienia z powodu złożenia wizyty dopiero teraz. Przypomnę, że miał być 6-7 grudnia 2021 r. na Dniu Polskim w naszym pawilonie na Expo, ale nie dotarł. Tłumaczy, że powodem odwołania wizyty, obiecanej Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu z rocznym wyprzedzeniem, była napięta już wtedy sytuacja wojenna. Trudno jednak pojąć takie tłumaczenia. Nie chodzi nawet o to, że było to 2,5 miesiąca przed uderzeniem Rosji na Ukrainę, zaś kilkanaście dni przed agresją, konkretnie 5 lutego 2022 r., podczas pobytu na igrzyskach w Pekinie prezydent Andrzej Duda siedział na dyplomatycznym bankiecie przy jednym stole z… prezydentem Władimirem Putinem. Co do absencji na Expo naprawdę nie istniało żadne logiczne uzasadnienie, czemu w sobotę-niedzielę 4-5 grudnia 2021 r. Andrzej Duda bezproblemowo gościł w Katarze, natomiast w poniedziałek-wtorek 6-7 grudnia nie mógł już być w odległym o 40 minut lotu Dubaju z powodu obaw o sytuację międzynarodową. Co się wtedy zmieniło od niedzieli do poniedziałku? Pytanie retoryczne…

