Znaleźć dobre miejsce we Wrocławiu z solidną liczbą win na kieliszki i dodatkowo z dobrym jedzeniem wydawało się nam prawie niemożliwe. Kręciliśmy się w okolicach rynku, zaglądając do każdej niemal restauracji. Ten sam kulinarny repertuar, te same wina. Tych na kieliszki w porywach może cztery. Szarzyzna. Kiedy wpadliśmy do Bodegi, spodziewaliśmy się jedynie wielu dobrych win. Tych na kieliszki jest tu wiele. Gotowi są tam otworzyć dziesiątki butelek.
W zaskoczenie wprowadziło nas jednak menu. Sporo ciekawych dań. Zarówno dla mięsożerców, jak i dla królików. Wahaliśmy się między piersią z kurczaka w musztardowo-miodowym sosie (28 zł) a harmonią z żeberek (43 zł). Na wszelki wypadek zamówiliśmy obydwa. Pierś jest smaczna, zwłaszcza gdy poprosimy o mniej wypieczoną. Z różowym winem z Navarry (9 zł za kieliszek) naprawdę tworzy niezły duet. Żeberka (z zasady omijamy w polskich restauracjach) tu akurat okazały się sympatyczne. Podano je z trzema sosami. Dla towarzystwa (w kieliszku) zaproponowano hiszpana Finca Sobreno, Crianza, 2003 z Toro (14 zł za kieliszek). Od razu kazaliśmy go bezpardonowo przewietrzyć. Potem zmusiliśmy (wycierpiał), by posmakował żeberka z każdym z sosów z osobna. Najmilszy jego sercu okazał się ten delikatnie majonezowy. Z lekkim powiewem pomidora. W przyszłości powtórzymy.
Restauracja Bodega Marques
ul. św. Mikołaja 12
Wrocław
Stanisław J. Majcherczyk
