Żelazne zasady inwestowania

Artur Szymański
opublikowano: 2005-04-18 00:00

Warto korzystać z rekomendacji, ale pod jednym warunkiem: nie można im bezgranicznie ufać.

Przy wyborze spółek, po których spodziewamy się godziwego zarobku, może pomóc dom maklerski, w którym mamy założony rachunek inwestycyjny. Pracujący tam analitycy, maklerzy i doradcy inwestycyjni na podstawie publikowanych przez spółki sprawozdań finansowych, bieżących komunikatów oraz wykresów obrazujących zmiany cen akcji i obrotów badają kondycję ekonomiczną firm.

W jedną albo w drugą

Jeśli analityk jest zdania, że akcje będą rosły — rekomenduje ich kupno, dodawanie lub akumulowanie. W przeciwnym razie — zaleca sprzedaż walorów. Ponieważ nie ma nic za darmo, uzyskanie szybkiego dostępu do raportów analitycznych wiąże się z koniecznością podpisania stosownej umowy z domem maklerskim i uiszczania opłat. Mniej zasobni w gotówkę inwestorzy muszą czekać na odtajnienie rekomendacji, co zazwyczaj trwa do dwóch tygodni.

Ale uwaga! Nie należy ślepo kierować się zaleceniami płynącymi z rekomendacji. Nikt nie jest nieomylny, a były też w historii przypadki celowego wprowadzania inwestorów giełdowych w błąd. W Polsce także w oczy rzuca się fakt, że zdecydowanie mniej jest rekomendacji „sprzedaj” niż „kupuj”. Domy maklerskie rzadziej rekomendują sprzedaż akcji, ponieważ takie zalecenia mają dla biur mniejsze możliwości zarabiania pieniędzy z prowizji pobieranych od transakcji. Poza tym, wydawanie rekomendacji negatywnych wiąże się z natychmiastową reakcją spółek, które zasypują dom maklerski pytaniami o powody, dla których ten — ich zdaniem — szkaluje dobre imię firmy. Zdarzają się też i takie sytuacje, że jedno biuro maklerskie zaleca kupować akcje danej firmy, a inne rekomenduje ich sprzedaż.

Pamiętaj o zasadach

Celem inwestycji są zyski. Jednak inwestorzy muszą się liczyć z możliwością straty, dlatego aby ograniczyć ryzyko, należy rozdzielić kapitał i kupić akcje kilku firm. Wówczas jeśli walory jednej firmy zaczną tanieć, jest szansa, że wzrosty pozostałych spółek zrekompensują straty.

Trzeba pamiętać o żelaznych zasadach gry giełdowej. Zawsze należy starać się zebrać jak najwięcej informacji o spółkach, w akcje których chce się zainwestować. Nigdy też nie wolno angażować wszystkich oszczędności.

Kolejna zasada zaleca „kupować plotki i sprzedawać fakty”. Gdy na rynku krąży pogłoska, że np. firma podpisze znaczący kontrakt, jest to dobry moment do kupna jej akcji. Gdy natomiast podpisanie umowy zostanie oficjalnie ogłoszone, można zacząć powoli wycofywać się z inwestycji. Najlepszą zaś strategią jest znalezienie spółki o solidnych fundamentach ekonomicznych i zainwestowanie w jej akcje na kilka lat.

I jeszcze jedno: hossy i bessy na giełdach mają związek z cyklem koniunkturalnym w gospodarce, więc kierunek, w którym będzie zmierzać gospodarka, zawsze znajdzie swoje odzwierciedlenie w cenach akcji.