Gdy inni bezpiecznie prowadzili biznes, oni zaryzykowali i zajęli się telefonią komórkową. Dziś są uznaną marką wśród sprzedawców elektroniki.
Po kilkunastu latach działalności białostockie Havo liczy się nie tylko na rynku telefonii, ale także w branży radiowo-telewizyjnej i sprzętu gospodarstwa domowego. Sprzedaje także klimatyzatory i komputery. Na Podlasiu jest zdecydowanym liderem i teraz podbija inne części kraju.
Firma powstała w 1990 r. Jej większościowym udziałowcem jest Wojciech Kuryłek. Na elektronikę było wtedy szczególnie duże zapotrzebowanie, więc ukierunkowała się na handel sprzętem RTV i AGD.
— Wtedy problemem właściciela sklepu było zdobycie towaru, a klient zawsze się znajdował i był zadowolony — wspomina Artur Żochowski, wicedyrektor ds. detalu w Havo.
Pionierzy komórek
W 1993 r. firma mogła się już pochwalić największą w regionie hurtownią RTV i AGD. Kiedy w połowie lat 90. do Polski wchodziła telefonia komórkowa, Havo zaangażowało się w nowy segment, choć okazał się on trudny.
— Na początku na telefon komórkowy stać było w zasadzie tylko właścicieli firm. Aparaty w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze kosztowały kilka tysięcy złotych. Aby kupić aparat, trzeba było zapisywać się do kolejek — mówi Artur Żochowski.
Z czasem firma została jednym z największych partnerów Centertela (dziś Orange). Jako jego autoryzowany przedstawiciel ma 104 salony sprzedaży w całym kraju. Ale dorobiła się też największej w północno-wschodniej Polsce sieci sklepów Eldom ze sprzętem RTV i AGD. Szefowie zwracają uwagę, że w tej branży rynek niezwykle szybko ewoluuje.
— Widać to zwłaszcza w elektronice. Firmy co najmniej raz w roku zmieniają linie technologiczne i starają się zaskoczyć klientów nowymi produktami. Zauważalny jest też spadek cen. Produkty, które kilka lat temu dla przeciętnego Kowalskiego były niedostępne, dziś są prawie na każdą kieszeń — zauważa dyrektor Żochowski.
I dla firmy, i społecznie
Jedną z najbardziej pamiętnych dat było dla Havo wejście Polski do Unii Europejskiej.
— Na podstawie doniesień mediów powstało wśród ludzi przeświadczenie, że tuż po akcesji ceny artykułów AGD i RTV znacznie spadną. Odbiorcy wyczekiwali. Przez kilka miesięcy notowaliśmy niższą sprzedaż. W końcu klienci się przekonali, że obniżki będą symboliczne i wszystko wróciło do normy — mówi Artur Żochowski.
Dziś firmowa sieć sklepów Eldom to 39 placówek w 33 miastach. Zyski idą na inwestycje. Jedną z nich, choć bez związku z podstawową działalnością firmy, było wybudowanie w 2003 r. salonu Mercedesa. Budynek robi wrażenie.
— O jego klasie świadczy to, że został uznany za jeden z pięciu najlepszych na świecie salonów Mercedesa poza Niemcami — nie ukrywa dumy dyrektor Żochowski.
Havo chce być rozpoznawalną marką — dlatego organizuje festyny i koncerty oraz działa społecznie.
— Od kilku lat opiekujemy się domem dziecka w Krasnem koło Białegostoku. Wspieramy go finansowo, ostatnio kupiliśmy meble i wysłaliśmy sprzęt elektroniczny. Taka działalność daje wiele satysfakcji — dodaje Artur Żochowski.
Trzeba się łączyć
W Havo uważają, że aby być dobrym graczem na rynku, nie wystarczy tylko nadążać za trendami, ale trzeba je wyprzedzać.
— Nie mamy wyboru, konkurencja nie śpi. Nie możemy odstawać asortymentem. Kiedy pojawia się jakaś nowość, od razu musi trafić na nasze półki — zapewnia Artur Żochowski.
W działalności firma spotyka jednak problemy, nieobce i innym.
— Przeszkadzają nam wysokie koszty zatrudnienia i niespójne przepisy. Bywa, że przy tym samym problemie w różnych miastach zapadają zupełnie różne urzędnicze decyzje. To kwestia uznaniowa, a tak nie powinno być — narzeka dyrektor Żochowski.
Poza tym silna od kilku lat konkurencja z Zachodu wymusza łączenie się firm.
— Żeby nie wypaść z rynku, firmy konsolidują się kapitałowo lub choćby przez umowy zakupowe. My też chcemy się rozwijać i otwierać kolejne punkty. Nasze atuty to fachowe doradztwo i długoletnie doświadczenie sprzedawców. Konkurencja ze sklepów sieciowych nie potrafi tego zapewnić ze względu na dużą rotację kadr. Przez lata ciężko pracowaliśmy, by zdobyć rzecz najważniejszą — zaufanie klientów. Dlatego jestem pewny, że i w przyszłości damy sobie radę — kończy Artur Żochowski.



