Zieloni proszą Senat o karencję

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-01-29 00:00

Branża odnawialna, wspólnie z bankami, będzie dziś przekonywać senatorów do opóźnienia wejścia w życie systemu aukcji

Kto ma biznes w sektorze odnawialnym, niech śledzi dzisiejsze prace Senatu. Dwie senackie komisje, środowiska i gospodarki narodowej, zajmą się projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), przyjętym już przez Sejm. To szansa dla branży, by na niemal ostatniej prostej przekonać ustawodawcę do kluczowej poprawki: przesunięcia momentu, w którym w życie wejdzie nowy system wsparcia. Potrzebują tego nie tylko inwestorzy, ale również banki. Na razie napotykają opór.

WSPARCIE DO CIĘCIA:
WSPARCIE DO CIĘCIA:
Ustawę o OZE pilotuje Jerzy Pietrewicz, wiceminister gospodarki. Zależy mu na tym, żeby koszty wsparcia zielonych źródeł były mniejszym ciężarem dla budżetu. Branża prosi zaś o dodatkowe trzy lub sześć miesięcy, by załapać się do starego systemu.
Grzegorz Kawecki

Prośba o pół roku

Fundamentem nowej ustawy o OZE, nad którą rząd pracuje już od czterech lat, jest nowy model wsparcia, oparty na systemie aukcji. To oznacza, że zamiast dzisiejszych zielonych certyfikatów, przyznawanych każdemu przedsiębiorcy na podstawie ilości wyprodukowanej zielonej energii, branża dostanie aukcje, w których trzeba będzie o wsparcie rywalizować, a decydowaćbędą koszty produkcji energii — im niższe, tym lepiej. System aukcji jest dla inwestorów ryzykowny — nie dość, że nowy, to jeszcze nie daje pewności uzyskania wsparcia. Dlatego Ministerstwo Gospodarki, odpowiedzialne za projekt ustawy, od razu zaproponowało roczny okres przejściowy. Ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2015 r., więc aukcje miały zacząć obowiązywać dopiero od 1 stycznia 2016 r. Kto zdąży oddać inwestycję do końca 2015 r., będzie jeszcze przez 15 lat działał opierając się na certyfikatach. Kto nie zdąży, będzie musiał uczestniczyć w aukcjach. Problem w tym, że ustawa nie jest jeszcze gotowa, a jej droga legislacyjna — zdaniem branży — może potrwać nawet do kwietnia. Stąd wniosek inwestorów o przesunięcie wejścia systemu aukcji.

— Idealnym rozwiązaniem byłoby przesunięcie tej daty na czerwiec 2016 r. — mówi Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Zima może opóźnić

Branża wiatrowa jest w zabiegach legislacyjnych najbardziej aktywna, bo jest najlepiej rozwinięta na tle innych sektorów OZE. Ma też najwięcej projektów „w budowie”.

— Nie ma dokładnych danych, ale chodzi o kilkaset MW nowych mocy, które przewidziane są do oddania przed końcem 2015 r. Jeśli zajdą nieprzewidziane okoliczności, np. ostra zima, uniemożliwiająca montaż turbin, to te projekty mogą się opóźnić. A wtedy wpadną już w system aukcyjny, zmieniający otoczenie biznesowe. Dlatego zależy nam na uzyskaniu przedłużenia okresu przejściowego. By zdjąć z inwestorów to nieprzewidziane ryzyko — tłumaczy Wojciech Cetnarski.

Ciężar tego ryzyka czuje praktycznie cała branża, bo wiele firm przyśpieszało inwestycje, by zdążyć z ich oddaniem przed wejściem systemu aukcji. Widząc opóźnienia w procesie legislacyjnym, zakładały, że okres przejściowy zostanie automatycznie przesunięty.

— Po pierwsze, potrzebny byłby inwestorom zapas kilku miesięcy na nieprzewidziane wydarzenia. Po drugie, trudno przewidzieć, kiedy odbędzie się pierwsza aukcja. Jeśli na początku 2016 r., to problem będzie mniejszy, ale jeśli później, to będzie to luka w systemie wsparcia — tłumaczy Zbigniew Prokopowicz, prezes Polenergii (dawny fundusz Polish Energy Partners). Ciężar ryzyka czują też banki, które zapewniły finansowanie projektom odnawialnym.Jeśli te projekty wpadną nieoczekiwanie w nowy system aukcyjny, to będzie to oznaczać zupełnie nowy biznesplan i — potencjalnie — mniejszą zdolność kredytową.

— Banki już traktują OZE jako branżę podwyższonego ryzyka. Należałoby ją zatem stabilizować, a nie dodawać kolejne ryzyka — zauważa Arkadiusz Lewicki, dyrektor w ZBP. W ramach ZBP działa zespół roboczy ds. finansowania OZE, zrzeszający wszystkie banki. Jeśli ich wniosek o wydłużenie okresu przejściowego nie przejdzie, to jest ryzyko, że na co najmniej rok zawieszą wszelkie projekty zakładające finansowanie OZE.

— W tej chwili w branży zapadają ostatnie decyzje dotyczące finansowania inwestycji, z którymi można zdążyć przed końcem 2015 r. Potem może być luka, bo wszyscy będą chcieli poczekać do rozstrzygnięć pierwszych aukcji. By zobaczyć, jak to działa — tłumaczy Zbigniew Prokopowicz.

Ważne pieniądze

Dziś okaże się, czy Senat da się przekonać.

— Decyzja wymaga jeszcze analiz. Należy wziąć pod uwagę skutki finansowe wydłużenia obowiązywania starego systemu wsparcia — mówi Kazimierz Kleina, członek senackiej komisji gospodarki narodowej. Resort gospodarki od początku deklarował, że reforma systemu wsparcia OZE ma zmniejszyć jego całkowite koszty dla budżetu. Szacowano, że wydatki związane z nową ustawą wyniosą ok. 4 mld zł rocznie, podczas gdy „stary” system kosztowałby 4,6-6,2 mld zł w 2015 r. oraz 7,5-11,5 mld zł w 2020 r.