Zieloni sięgają dna

Kiedy cena certyfikatu nurkuje poniżej 100 zł, makler zamienia się w terapeutę dla udręczonych OZE

Załamanie cenowe na rynku zielonych certyfikatów weszło w nową fazę. Kiedy na czwartkowej sesji puściła kolejna psychologiczna bariera, czyli poziom 100 zł, puściły też nerwy przedsiębiorcom z sektora odnawialnych źródeł energii (OZE).

Zobacz więcej

Noble Securities od lat zbiera laury jako najaktywniejszy dom maklerski na Towarowej Giełdzie Energii. Nic dziwnego, że Iwona Ustach, jego wiceprezes, jest na pierwszej linii frontu, kiedy do biura dzwonią klienci na granicy załamania nerwowego. [FOT. WM]

— Nasi traderzy przeistoczyli się w terapeutów i wspierają zrozpaczonych klientów — mówi obrazowo Iwona Ustach, wiceprezes Noble Securities, najaktywniejszego domu maklerskiego na Towarowej Giełdzie Energii (TGE).

Traderzy widzą podaż…

Nic dziwnego. Zielone certyfikaty to papiery wartościowe przyznawane przez państwo instalacjom OZE po to, by zachęcać przedsiębiorców do inwestycji w tym sektorze.

OZE, czyli farmy wiatrowe, biogazownie czy elektrownie wodne, sprzedają te papiery energetyce konwencjonalnej, opartej na węglu, która kupując je, wypełnia obowiązek nałożony przez ustawodawcę. Dla OZE sprzedaż certyfikatów to najczęściej połowa przychodów. Załamanie ich ceny jest więc bolesne, zwłaszcza że chodzi o spadek z ponad 280 zł do 99 zł w rok.

— Dzwoni klient, pyta o cenę. „Co?! 99?! Chyba 199!”. I jest w rozpaczy — mówi Iwona Ustach.

Wiele firm sprzedaje certyfikaty raz na miesiąc lub raz na dwa miesiące. Tak gwałtowna przecena przyprawia więc przedsiębiorców o zawał serca — zwłaszcza że sprzedaż certyfikatów finansuje najczęściej spłatę kredytu lub wypłatę pensji pracownikom.

— Podażowa strona rynku jest zdesperowana. Klienci nie kryją, że są na minusie. Skarżą się też, że w obliczu zapaści na rynku certyfikatów banki chcą z nimi renegocjować umowy kredytowe — relacjonuje Iwona Ustach.

— Wielu naszych klientów, aby spłacać kredyty, musi akceptować aktualne ceny i wystawiać zlecenia sprzedaży. Zwłaszcza że informacje o narastającej nadpodaży certyfikatów i spadające z dnia na dzień ceny nie dają nadziei na szybkie unormowanie sytuacji — dodaje Andrzej Zakrzewski, dyrektor wydziału rynku energii Domu Maklerskiego BOŚ.

…i czekają na zmiany

Konsekwencje zapaści rysują się jasno. I katastrofalnie. — Za chwilę mnóstwo firm z sektora OZE zbankrutuje i będzie na sprzedaż — ostrzega Iwona Ustach. Winnego też widać gołym okiem — to wadliwy system. Po pierwsze — przesadnie wspiera technologię współspalania węgla z biomasą, która — jako łatwa i tania — doprowadziła do wygenerowania nadpodaży zielonych certyfikatów na rynku.

Po drugie — dopuszcza do tego, by opłata zastępcza (286,74 zł) zakłócała funkcjonowanie rynku zielonych papierów. — Wsparcie musi zostać zdywersyfikowane, a możliwość uiszczania opłaty zastępczej — ograniczona. Inaczej zabity zostanie cały sektor OZE — uważa Iwona Ustach.

Na wadliwy system wskazuje też Andrzej Zakrzewski. — Zielone certyfikaty miały zachęcać do inwestycji w OZE i spełniły to zadanie aż nadto. Teraz pozostaje czekać na szybkie uchwalenie ustawy o OZE i to tak, aby spełniała postulaty branży — mówi Andrzej Zakrzewski.

Fiten też ucierpiał

Krach na rynku praw majątkowych, czyli m.in. zielonych certyfikatów, uderza rykoszetem w firmy zajmujące się handlem energią (kupują certyfikaty, by wywiązać się z obowiązku narzuconego przez ustawodawcę). Notowany na NewConnect Fiten, specjalizujący się w hurtowym obrocie energią elektryczną, pokazał bardzo słabe wyniki za czwarty kwartał — poniósł 34 tys. zł straty operacyjnej, wobec 1,6 mln zł zysku rok wcześniej.

— Tak nagłe spadki oznaczają poważne konsekwencje finansowe dla naszych partnerów handlowych — zauważa zarząd w komentarzu do raportu finansowego. Za cel Fiten stawia sobie zatem ograniczenie wpływu sytuacji na rynku zielonych certyfikatów na wyniki operacyjne. — Obecnie ten rynek jest rozregulowany. Trzeba działać szybko — na uratowanie branży OZE w Polsce za chwilę będzie za późno — ostrzega Fiten.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy