Zielonogórzanie nie mogą się uwłaszczyć
Ponad 650 wniosków o uwłaszczenie gruntów czeka na rozpatrzenie w Urzędzie Miasta w Zielonej Górze. Miesięcznie wpływa 200-300 nowych. Nikt jednak nie wie, kiedy zostaną rozpatrzone, bo samorządowcy nie mają wytycznych i nie wiedzą, jakie pobierać opłaty. Tymczasem wnioski o uwłaszczenie można zgłaszać tylko do końca roku.
12 kwietnia br. weszło w życie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, które wydało wyrok kasacyjny art. 2a, 5, 5a i 6 ustawy o przekształcaniu prawa wieczystego przysługującego osobom fizycznym w prawo własności (Dz.U. 123 z X 87 r.). Na mocy orzeczenia anulowano artykuły o zasadach naliczania opłat za uwłaszczenie gruntów użytkowania wieczystego. Brak nowych przepisów spowodował, że władze samorządowe nie mają podstaw prawnych do pobierania opłat za uwłaszczenie ziemi.
Różne opłaty
Do kwietnia br. Wydział Geodezji i Gospodarowania Mieniem UM w Zielonej Górze rozpatrzył ponad 3 tys. wniosków. Ustawa z 4 IX 97 r. umożliwiała każdemu użytkownikowi wieczystemu gruntu gminnego czy państwowego stać się właścicielem dzierżawionej ziemi.
— Wnioskodawcy płacili rozmaite kwoty. Zdarzało się, że za działki o tej samej wartości rynkowej pobieraliśmy opłaty od 50 zł do 40 tys. zł. Ustalona opłata zależała przede wszystkim od tego, kto i kiedy dokonywał wyceny. Część gruntów wyceniona została kilkanaście lat temu — informuje Zdzisław Szczepański, naczelnik Wydziału Geodezji i Gospodarowania Mieniem w Zielonej Górze.
Po wprowadzeniu nowelizacji ustawy, podstawą do naliczania opłat za uwłaszczenie ziemi będzie jej aktualna wycena.
Brak wytycznych
— To spowoduje ujednolicenie cen dla wszystkich wnioskodawców, a co za tym idzie nie będzie tak dużych dysproporcji cenowych. Pod uwagę będziemy brali te same czynniki co wcześniej, jednak podstawą opłaty będzie cennik obowiązujący dziś, a nie np. 30 lat temu. Jednak obecnie sprawa jest nie do rozwiązania. Wnioski przyjmujemy. Te, które możemy, rozpatrujemy na miejscu, inne czekają. Urząd nie wie, jak naliczać opłaty, gdyż nie ma do tego podstaw. Ruch jest po stronie ustawodawcy. Nowelizacja ustawy może zająć Sejmowi kilka miesięcy — mówi Zdzisław Szczepański.
Wnioski o uwłaszczenie można zgłaszać tylko do końca roku. Miesięcznie wpływa ich około 200-300. Brak rozporządzeń prawnych powoduje, że odkładane są na półkę, a wnioskodawcy odchodzą z kwitkiem.