Zintegrowane pozwolenia - czyli ostre wymogi UE

Robert Adamczyk, Piotr Syryczyński
opublikowano: 2002-06-04 00:00

Konieczność uzyskania unijnych pozwoleń zintegrowanych dotyczy nie tylko największych firm, ale również małych i średnich. Polskie przedsiębiorstwa muszą się liczyć z niemałymi inwestycjami.

Wprowadzenie wymogów unijnej dyrektywy 96/61 w sprawie zintegrowanego zapobiegania i ograniczania zanieczyszczeń (ang. IPPC — Integrated Pollution Prevention and Control) do polskiego systemu prawnego w istotny sposób wpłynie na działanie gospodarki. Wstępne szacunki mówią o miliardach euro na modernizację przemysłu. Nasuwa się pytanie, na ile Polska jest przygotowana do tego faktu?

Dyrektywa IPPC wprowadza obowiązek określenia dopuszczalnych wielkości emisji w odniesieniu do procesów technologicznych, z uwzględnieniem możliwości zapobiegania i ograniczania tych emisji, jakie stwarzają Najlepsze Dostępne Techniki (ang. Best Available Technique - BAT). W Polsce pozwolenie zintegrowane wprowadzono ustawą z 27 kwietnia 2001 r. — Prawo ochrony środowiska (POŚ), brakuje jednak aktów wykonawczych oraz wytycznych do stosowania.

Dyrektywa IPPC definiuje BAT jako najbardziej skuteczny i zaawansowany poziom rozwoju danej działalności i metod jej prowadzenia, wykorzystywany jako podstawa ustalania przydatności konkretnych technologii dla uzyskania limitów emisji mających zapobiegać, lub jeśli to nie jest praktyczne, ograniczać emisje i wpływ na środowisko. Oznacza to w uproszczeniu szczególny rodzaj standardu działalności, którego określenie będzie obowiązkiem władz ochrony środowiska dla każdej instalacji.

Tymczasem zapisy ustawy wskazują na „zaawansowany poziom rozwoju technologii i metod prowadzenia działalności, wykorzystywany jako podstawa ustalania granicznych wielkości emisyjnych”. Drobna różnica może jednak okazać się znacząca, gdyż polska ustawa kieruje pojęcie BAT w stronę „ustalenia granicznych wielkości emisyjnych”, co może kiedyś mieć istotne skutki przy decydowaniu, czy dana technologia mieści się w pojęciu BAT.

Wymagania dyrektywy, w tym zwłaszcza ujednolicenia podejścia do działalności przemysłowej i zastosowania jednakowych wymogów BAT w UE, mogą oznaczać konieczność zwiększenia inwestycji w firmach lub wręcz radykalnej weryfikacji koncepcji działania. Jednym z wymogów jest, aby do 2007 r. istniejące instalacje spełniały wymogi stawiane obecnie nowym instalacjom.

Powołane przez Komisję Europejską centrum BAT w Sewilli w Hiszpanii opracowuje wytyczne (IPPC BREF Notes dla 32 sektorów lub technologii), które mają być podstawą opracowania norm krajowych. Uzgodniono 12 BREF-ów, osiem przyjęła Komisja Europejska.

Zaadaptowanie tych wytycznych do norm krajowych jest najtrudniejszym zadaniem każdego kraju członkowskiego.

Uzyskanie pozwolenia zintegrowanego wymaga nowego podejścia. Wnioskodawca musi m.in. określić graniczne wielkości emisji i parametry techniczne (m.in. wskaźniki energochłonności i materiałochłonności) instalacji oraz zaproponować procedury ich kontroli. Na wnioskodawcy ciąży obowiązek dowodu, że proponowane rozwiązania są zgodne z BAT.

Przygotowanie wniosku wymaga dużego doświadczenia technicznego. Wąskim gardłem moży być ilość specjalistów.

Przy opracowaniu BREF-ów pracuje w Sewilli kilkaset osób w technicznych grupach. Węgry i Czechy są reprezentowane przez 12-17 osób, Estonia przez 6. Polska ma dwóch przedstawicieli (przemysł chemiczny i spalanie odpadów). Nie tylko nie bierzemy udziału w kreowaniu standardów, ale nie sprzedajemy myśli technicznej. Rząd planuje stworzenie grup, które mają opracowywać w kraju rodzime wymogi. Nasuwa się pytanie, czy nie jest już za późno, gdyż być może grupy te będą jedynie tłumaczyły i szlifowały wytyczne opracowane w Unii.

W Polsce zidentyfikowano 2332 instalacji, które mają podlegać pozwoleniom zintegrowanym (według Ministerstwa Środowiska). Biorąc pod uwagę, że w Wielkiej Brytanii jest około 8 tys. instalacji, a w Hiszpanii 3,8 tys., oznacza to, że: a) jesteśmy krajem o bardzo małym potencjale przemysłowym, niższym niż nam się wydaje, lub b) wielu podmiotów nie uwzględniono.

Dyrektywa IPPC dotyczy przy tym nie tylko wielkich gałęzi przemysłu, takich jak chemia, energetyka, przemysł cementowy, ale też przemysłu rolno-spożywczego, komunalnych wysypisk śmieci, przemysłu przetwórczego itd. Wiele zakładów, których nie zaliczano do grup szkodliwych lub mogących pogorszyć stan środowiska, może teraz podlegać wymogom pozwoleń zintegrowanych. Problem ten może dotknąć także mniejsze podmioty, np. mleczarnie (przerabiające powyżej 200 t mleka dziennie), rzeźnie (powyżej 50 t masy bitej ciepłej dziennie), duże fermy drobiowe lub hodowle świń, mniejsze zakłady metalurgiczne, galwanizernie itd.

W niektórych wypadkach konieczne jest wykonanie przed przygotowaniem wniosku o pozwolenie zintegrowane analizy kosztów i efektów środowiskowych.

Nie udało się uzyskać okresów przejściowych dla dyrektywy IPPC podczas zamknięcia rozdziału negocjacji „środowisko”, choć ustalono listę wyjątków. I tak wymóg uzyskania zintegrowanych pozwoleń oraz BAT-ów już obowiązuje w Polsce dla nowych instalacji, a istniejące powinny je uzyskać do końca 2003 r., w przypadku przyjęcia programu dostosowawczego od 2007 r. Z przepisu wyłączonych zostało około 400 instalacji umieszczonych na niepublicznej liście, zaakceptowanej przez Unię. Jest ona jeszcze ustalana, choć uzgodniono z Brukselą, że mogą na niej się znaleźć wyłącznie nieduże firmy o lokalnym znaczeniu, np. część elektrociepłowni i ciepłowni w przedziale mocy 50-300 MWt oraz niektóre przedsiębiorstwa komunalne. Obecność na liście nie oznacza automatycznie odstępstwa od wymogów, gdyż mają to być wyjątki uzgadniane indywidualnie. Nawet dla tych instalacji, gdzie uda się uzyskać maksymalne trzyletnie odroczenie wprowadzenia BAT-u (choć i w tych przypadkach pozwolenie trzeba będzie prawdopodobnie uzyskać do 2007 r.) raczej będzie się to wiązało z programem dostosowawczym, co będzie uciążliwe dla podmiotów gospodarczych. Według naszych informacji uzyskanych w KE, próba rozszerzenia listy instalacji oznaczałaby otwarcie negocjacji w rozdziale „środowisko”.

Oprócz dwóch lub trzech sektorów jesteśmy słabo przygotowani i nie posiadamy długoterminowej strategii wdrażania dyrektyw. Podstawowym zadaniem administracji rządowej nie powinno być tłumaczenie dyrektyw UE, ale szeroka publiczna dyskusja. Nie sprzyja temu ograniczony dostęp do poszczególnych projektów i ustaleń.

Stowarzyszenia branżowe muszą włączyć się aktywniej w opiniowanie i kreowanie wymogów ochrony środowiska.