Brak zainteresowania kibiców jest największym zmartwieniem organizatorów zimowych igrzysk olimpijskich, które 10 lutego rozpoczną się w Turynie.
37 dni przed zapaleniem olimpijskiego znicza nabywców nie znalazło jeszcze 42 procent biletów, czyli około 420 tysięcy.Na chętnych czeka wciąż 2,5 tys. wolnych pokoi, z ogólnej liczby 16 tys. przygotowanych dla turystów.
Brak zainteresowania kibiców igrzyskami, które Turyn przygotowywał przez sześć lat, jest głównym tematem prasowych doniesień, nie tylko w Italii. M.in. amerykański "Wall Steet Journal" napisał: "Turynowi grożą igrzyska bez widzów".
Spokój zachowują tylko przedstawiciele Komitetu Organizacyjnego (TOROC). "Jest jeszcze czas. Wolne miejsca w hotelach sukcesywnie znikają. Przygotowujemy specjalne pakiety "last minute" dla całych rodzin i studentów po bardzo atrakcyjnych cenach" - jeden z przedstawicieli TOROC.
Gorzej wygląda sytuacja z biletami. Aby sprzedać wszystkie, do rozpoczęcia igrzysk codziennie nabywców musiałoby znaleźć 13 tys. wejściówek.
Organizatorzy, którym zarzuca się ustalenie zbyt wysokich cen biletów, liczą, że uda im się sprzedać 95 proc. biletów, czyli tyle samo, ile podczas olimpiady w Salt Lake City.
"Oznaczałoby to, że nabywców znajdzie 800 tys. biletów, a dochód ze sprzedaży wyniesie 76 milionów euro. Taki rezultat zadowoliłby nas" - powiedział rzecznik prasowy TOROC.