Klik, trzask, błysk — niezawodna powtarzalność tej sekwencji od lat była fundamentem rozwoju amerykańskiej firmy Zippo. Najbardziej rozpoznawalne zapalniczki na świecie pojawiły się w setkach hollywoodzkich produkcji, na frontach kilku wojen i w Polsce, gdzie sprzedano ich ok. milion.
— W czerwcu wyprodukujemy zapalniczkę numer 500 mln. Dziś 40 proc. produkcji trafia do USA, reszta na rynkiglobalne. Takie kraje jak Polska będą miały coraz większy udział — nasz dystrybutor, firma Batek, w ciągu ostatnich 6 lat zwiększył sprzedaż pięciokrotnie — mówi David Warfel, dyrektor ds. marketingu w Zippo.
Jak dodaje, Zippo sprzedaje produkty w 160 krajach świata i ma rozpoznawalność na poziomie największych koncernów.
— Z badań wynika, że rozpoznawalność marki Zippo zbliżona jest do Coca-Coli czy igrzysk olimpijskich. Tymczasem zatrudniamy tylko 800 pracowników — mówi David Warfel. Firma produkuje zapalniczki od 1932 r. Od lat 50. pojawiają się na nich reklamy m.in. Harleya-Davidsona. W 2011 r. miała 140 mln USD przychodów ze sprzedaży — 21 proc. więcej niż rok wcześniej. Zippo oberwało jednak rykoszetem w kampanii antynikotynowej — w ostatniej dekadzie dynamika sprzedaży zapalniczek znacznie spadła, a od 2010 r. wyniki poprawiają zegarki, kosmetyki, pióra czy długopisy, produkowane pod amerykańską marką w Europie i Azji. Jesienią ma do nich dołączyć kolekcja odzieży męskiej.
— Sprzedaż zapalniczek rzeczywiście spadała, ale od 14 miesięcy zwiększamy produkcję — z maksymalnie 45 tys. sztuk dziennie do 65 tys. Rośnie nam sprzedaż w internecie, dlatego chcemy otwierać e-sklepy na takich rynkach jak Polska, dużo inwestujemy też w marketing na rynkach azjatyckich. Mamy teraz wytypowanych 16 najbardziej perspektywicznych krajów — wśród nich właśnie Polskę — mówi David Warfel.