Ponad 100 osób uczestniczyło w debacie na temat przyszłości Polski w UE. Najwięcej emocji budziły fundusze strukturalne.
W ostatni weekend, w podwarszawskiej miejscowości Jachranka, odbyła się konferencja Krajowego Systemu Przygotowań do Funduszy Strukturalnych (KSP). Omawiany był stan przygotowania Polski do członkostwa w Unii Europejskiej, sposoby skutecznej prezentacji interesów krajowych w Brukseli, proces zarządzania i kontroli funduszy strukturalnych, przyszłość polityki spójności UE oraz sposób na kreowanie projektów innowacyjnych w ramach funduszy strukturalnych. Uczestnikami byli przede wszystkim reprezentanci władz lokalnych oraz instytucji otoczenia biznesu.
Jest całkiem dobrze
W związku z raportem Komisji Europejskiej, plasującym nasz kraj na ostatnim miejscu wśród kandydatów pod względem przygotowania do akcesji, pojawiły się też pytania, czy damy radę skorzystać z możliwości, jakie stwarza integracja, szczególnie z funduszy strukturalnych. Decydujący głos w tej sprawie zabrał prof. Francesco De Grano, reprezentant gabinetu prezydenta Komisji Europejskiej — Romano Prodiego.
— Spędziłem w Polsce kilka lat pomagając w przygotowaniach do integracji. Na tej podstawie stawiam tezę, że żaden z pozostałych krajów kandydujących nie włożył tak dużych nakładów pracy w przygotowanie się do integracji z Unią i absorpcji funduszy strukturalnych. Jestem dobrej myśli, jeżeli chodzi o przyszłość Polski — mówił prof. Francesco De Grano.
Nieobecni tracą
Uczestnicy konferencji dyskutowali także o znaczeniu istnienia przedstawicielstw narodowych, regionalnych czy branżowych w Brukseli.
— W stolicy europejskiej swoje biura ma blisko 3 tys. organizacji, z czego około 600 to delegatury regionalne, około tysiąca to organizacje zawodowe, dwieście stanowią firmy przemysłowe, a pięćset to firmy doradcze i prawnicze. Łącznie działa tam około 15 tys. zawodowych lobbystów. Urzędników pracujących w instytucjach unijnych jest około 25 tys. To obrazuje wagę, jaką kraje unijne przykładają do lobbingu — dowodził Hans Martens, dyrektor „The European Policy Centre” w Brukseli.
Procedura legislacyjna w Unii Europejskiej składa się z sześciu etapów: Zielona Księga — konsultacje, opinie ekspertów, Biała Księga — w tym projektowanie legislacyjne, formalny projekt komisji, proces decyzyjny — rada i parlament, wdrożenie na szczeblu krajowym i w końcu dyrektywa.
— Najłatwiej jest wpływać na decyzje w pierwszych dwóch etapach. Lobbing negatywny, polegający na odwróceniu niemalże już podjętych decyzji prawie nigdy nie przynosi efektów. Dlatego tak istotne jest, aby być na miejscu i śledzić, co w komisji piszczy — przekonywał Hans Martens.