Złe prawo trafi do śmieci

opublikowano: 02-08-2018, 22:00

Zakazy, kontrole i kary nie powstrzymają pożarów na wysypiskach, a branży się pogorszy. Eksperci przewidują, że pospiesznie zmienione przepisy wkrótce będzie trzeba napisać jeszcze raz

Kilka miesięcy temu rozpętała się burza wokół płonących odpadów — temat tygodniami gościł na łamach gazet i portali. Tymczasem już w marcu ubiegłego roku Najwyższa Izba Kontroli (NIK) ostrzegała, że obowiązujące przepisy mogą doprowadzić do aktywizacji szarej strefy, a nawet podpaleń śmieci.

Płonące w całej Polsce śmieci to dowód, że z odpadami jest źle. Śmieci są łatwopalne — zwłaszcza leżące dłuższy czas mogą zapłonąć same. Duża część odpadów z zakładów przetwórczych jest odbierana, a potem magazynowana na hałdach ze względu na małe moce przerobowe. Zdarzają się też podpalenia, jednak nikt nie wie, jaka jest skala zjawiska.
Zobacz więcej

EPIDEMIA POŻARÓW:

Płonące w całej Polsce śmieci to dowód, że z odpadami jest źle. Śmieci są łatwopalne — zwłaszcza leżące dłuższy czas mogą zapłonąć same. Duża część odpadów z zakładów przetwórczych jest odbierana, a potem magazynowana na hałdach ze względu na małe moce przerobowe. Zdarzają się też podpalenia, jednak nikt nie wie, jaka jest skala zjawiska. Fot. CEZARY PECOLD

Od początku roku doszło do prawie 100 pożarów w miejscach magazynowania odpadów w różnych częściach kraju. Zdaniem służb, wiele wskazuje na to, że niektóre pożary wysypisk nie były przypadkowe. Ułatwiały nielegalne pozbycie się odpadów. Często płonęły tworzywa sztuczne, opony i elektrośmieci.

Ekspresowe tempo

Dlatego w ekspresowym tempie przez parlament przemknął tzw. odpadowy (zawierający nowelizację dwóch ustaw: o odpadach i Inspekcji Ochrony Środowiska). Ma uszczelnić system i wyeliminować nieprawidłowości w gospodarce odpadowej. Projekt budził wiele emocji. Na związane z nim zagrożenia wskazywały różne branże i organizacje. Wrzucenie wszystkich do jednych worka — od recyklingu złomu po branżę motoryzacyjną — ujawniało tylko nieznajomość problematyki. 26 lipca prezydent podpisał jednak oba dokumenty.

— Większość przepisów obu ustaw ma 14-dniowe vacatio legis, więc niebawem zacznie obowiązywać. Od 1 stycznia 2019 r. wejdą w życie zapisy dotyczące Inspekcji Ochrony Środowiska. Inspekcję czekają duże zmiany organizacyjne i kadrowe, a dopiero od przyszłego roku w budżecie znajdą się znaczące fundusze na ten cel. Za sześć miesięcy zaczną też obowiązywać przepisy dotyczące obowiązkowego monitoringu na składowiskach odpadów — mówi Henryk Kowalczyk, minister środowiska.

Inspekcja jak służby specjalne

Firmy zajmujące się gospodarką odpadową będą płacić kaucję w formie depozytu, gwarancji bankowej bądź ubezpieczeniowej albo zwykłej polisy. Dla przedsiębiorców będzie to oznaczało dodatkowe koszty. Wysokość zabezpieczenia będzie uzależniona od ilości gromadzonych odpadów. Ma to zabezpieczyć samorządy przed porzucaniem odpadów, a jeśli do tego dojdzie, zapewnić fundusze na ich unieszkodliwienie.

Ponadto firmy, ubiegając się o pozwolenie na prowadzenie działalności związanej ze zbieraniem odpadów, będą musiały wykazać, że są właścicielami gruntu, użytkownikami wieczystymi bądź mają potwierdzoną notarialnie umowę dzierżawy. Ustawa wprowadza również solidarną odpowiedzialność dzierżawcy oraz dzierżawiącego grunt pod instalacje odpadowe.

Zmieniono też zapisy związane z międzynarodowym transportem odpadów. Do Polski nie będzie można wwieźć odpadów: komunalnych, z przetworzenia odpadów komunalnych oraz przeznaczonych do unieszkodliwienia. Dozwolony będzie import tylko tych śmieci, które można wykorzystać jako surowce wtórne. Nowelizacja ustawy o Inspekcji Ochrony Środowiska (IOŚ) znacznie wzmocni kompetencje i uprawnienia tej służby. Zgodnie z nowymi przepisami, inspektorzy będą ścigać przestępstwa przeciwko środowisku. Będą też mogli wnosić akty oskarżenia.

Inspektorzy będą mogli prowadzić kontrole o każdej porze dnia i nocy, bez zapowiedzi kontrolować składowiska czy firmy odpadowe, korzystać z dronów, ustalać tożsamość, współpracować z policją bądź innymi służbami. IOŚ będzie też upoważniona do wydawania decyzji nakazujących natychmiastowe wstrzymanie pracy jakiejś instalacji.

Podczas prac nad ustawami parlamentarzyści wprowadzili też kilka poprawek. Jedna z nich pozwoli na magazynowanie do trzech lat (pierwotnie był to rok) niezanieczyszczonej ziemi, która wydobywana jest w trakcie robót budowlanych i potem wykorzystywana do budowy tzw. obiektów liniowych, np. dróg.

O zmianę zabiegali przedstawiciele Stowarzyszenia Instytut Remediacji Terenów Zanieczyszczonych (SIRTZ), którzy argumentowali, że pierwotny zapis utrudniłyby realizację inwestycji budowlanych.

Wielu postulowanych zmian jednak nie uwzględniono.

Kary to nie rozwiązanie

Obie ustawy zakładają też surowe kary finansowe za nieprzestrzeganie przepisów. Resort środowiska, autor obu nowelizacji, twierdzi, że udział szarej strefy w sektorze odpadowym jest coraz większy — sięga 30-50 proc. ujawnionych obrotów. Straty wynoszą ok. 2,5 mld zł rocznie.

Henryk Kowalczyk liczy, że wprowadzane zmiany przyniosą poprawę sytuacji i stopniowo ograniczą pożary. Eksperci są jednak innego zdania. Wytykają absurdalne rozwiązania, które mogą tylko pogorszyć warunkizbierania i przerobu odpadów. Na pewno będzie znacznie drożej, za co zapłacą mieszkańcy i firmy.

— Na nowelizację wpłynęły emocje, niektóre zapisy są niepotrzebnie restrykcyjne — choćby obowiązek monitoringu, który został rozbudowany do granic absurdu. Inny przykład? Odpady niebezpieczne i zwykłe muszą być transportowane osobno. W efekcie po zebrane w Punkcie Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych lodówki i telewizory kineskopowe będzie musiał przyjechać jeden samochód, bo to odpady niebezpieczne, natomiast po stare pralki i płaskie telewizory — drugi. Po co taki przepis, czy będzie przestrzegany i kto za to zapłaci? — mówi Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych.

Takich „kwiatków” jest więcej — choćby wysokość opłat za magazynowanie w kompostowniach. Już teraz instalacje nie nadążają z przerobem zielonych odpadów. Czy gminy przestaną je zbierać?

Jacek Wodzisławski, prezes Fundacji RECAL, uważa, że doprecyzowania wymaga sposób wyliczania zabezpieczeń i poręczeń, bo ustawa jest w tej kwestii bardzo ogólna.

— Wiele z tych uwag można było uwzględnić podczas prac parlamentarnych. To jest jednak takie stanowienie prawa — sprawdzimy, jak to działa w praktyce, i za pół roku poprawimy — zżyma się Piotr Szewczyk.

Eksperci twierdzą, że tylko zmiany w finansowaniu systemu i opłacalność recyklingu mogą zapobiec nielegalnym praktykom. Dlatego konieczna jest finansowa odpowiedzialność producentów za wprowadzone na rynek opakowania. Są pewni, że ustawy wkrótce czeka kolejna nowelizacja. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Złe prawo trafi do śmieci