Zarządzający placówkami medycznymi nie mają chwili spokoju — ledwie udało się im zażegnać problem dodatkowych ubezpieczeń od roszczeń pacjentów, które mają być dobrowolne, a nie obowiązkowe, na horyzoncie pojawia się kolejny. Szpitalom, których jest w Polsce ponad 700, tym razem przyszło się zmierzyć z nową ustawą refundacyjną. To kolejny przykład tego, jak bzdurne przepisy utrudniają działalność przedsiębiorcom i samorządom, czemu poświęcamy cykl Polska Resortowa. Które paragrafy są solą w oku szpitali?
— W ustawie jest zapis, który zmusza placówki do kupowania wszystkich leków z danej grupy po cenie tzw. limitu, który wyznaczają najtańsze produkty w tej grupie produktów — informuje Paulina Kieszkowska-Knapik z kancelarii Baker & McKenzie.
Szpitale zaczynają mieć problemy z zakupem niektórych, droższych leków, bo dostawcy nie chcą ich sprzedać tak tanio. Niektóre placówki, które kupują leki na podstawie umów z poprzednich lat, próbują zmienić warunki i wysyłają pisma „z prośbą” o obniżenie wynegocjowanych cen.
— Dostawcy nie zawsze się na to godzą. W kilkunastu procentach przypadków powiedzieli „nie” — informuje Marek Balicki, dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie.
Ustawa do zmiany
Szpitale nie wiedzą, co robić. Nie mogą zapłacić drożej, a nikt nie sprzeda im leków po kosztach. Czekają na interpretację przepisów przez resort zdrowia. W piątek na jego stronie pojawił się komunikat — Jakub Szulc, wiceminister zdrowia, uspokaja i tłumaczy, że szpitale mogą kupować leki „po cenie nie wyższej niż urzędowa cena zbytu powiększona o marżę nie wyższą niż urzędowa marża hurtowa”. Taka interpretacja jest korzystna dla szpitali, ale nie rozwiązuje problemu.
— Pozytywnie oceniam stanowisko resortu, bo załagodzi skutki złych przepisów — mówi Paulina Kieszkowska-Knapik. Dodaje, że resort będzie musiał wykreślić przepis, bo taka interpretacja jest niezgodna z ustawą i daje podstawę do jej naruszania. Marek Balicki jest podobnego zdania.
— Źródłem prawa są ustawy i rozporządzenia, a nie interpretacje resortu zdrowia. Zmiana ustawy jest konieczna, bo stanowisko przedstawicieli ministerstwa nie zawsze jest wystarczające, np. w kwestiach podatkowych — twierdzi Marek Balicki.
Eksperci ostrzegali
Przepis, który może wywrócić rynek szpitalny do góry nogami, pojawił się w ustawie już po konsultacjach społecznych. Mimo że eksperci od samego początku bili na alarm i ostrzegali resort przed skutkami, dopiero teraz, gdy pierwsze szpitale wypowiadają umowy dostawcom, ministerstwo zmieniło stanowisko. I tak nie jest jednak lekiem na wszystkie bolączki szpitali. Zdaniem Marka Balickiego, tzw. limity nie powinny obowiązywać szpitali.
— Jedynie cena maksymalna — czyli szpital nie może zapłacić za dany lek powyżej pewnej kwoty — tłumaczy Marek Balicki. Dodaje, że częste przetasowania na liście leków refundowanych mogą doprowadzić do bałaganu na rynku — zmiana limitu oznacza zmianę cen leków. Choć w przypadku szpitali obejmie ona niewielką grupę preparatów, to placówki nie mogą tak szybko reagować na nową cenę jak apteki.
— Przetarg trwa dwa miesiące. Gdy się go zakończy, mogą obowiązywać już nowe limity — zauważa Marek Balicki. Marek Wójcik, ekspert ds. zdrowia w Związku Powiatów Polskich, uważa, że odwróci to uwagę szpitali od zarządzania. — Kiedy znajdą czas na pracę nad poprawą efektywności, gdy co dwa miesiące będą musieli dostosować się do nowej listy i być może ogłaszać nowe przetargi — pyta Marek Wójcik.
Konferencje
Więcej o skutecznych narzędziach podnoszących efektywność kosztową zakupów dowiedzą się Państwo podczas warsztatów „(R)ewolucja w procesie zakupowym”, które odbędą się 24-25 kwietnia w Warszawie.
Szczegóły na www.konferencje.pb.pl, tel.: 22/333 97 77.
STOP ABSURDALNEMU PRAWU
Resortowa POLSKA
Polska przedsiębiorcza kontra Polska resortowa
Twoja firma lub branża, w której działasz, boryka się z błędnymi i absurdalnymi przepisami? Tracisz przez to możliwości inwestowania, rozwoju, zatrudniania nowych pracowników? Zgłoś taki przypadek „Pulsowi Biznesu”. Będziemy walczyć z regulacjami utrudniającymi działalność gospodarczą. Zwrócimy się w Twoim imieniu do premiera, ministrów, parlamentarzystów, urzędników o naprawę najbardziej bzdurnych przepisów. Interesują nas także przypadki występowania przedsiębiorców na drogę sądową przeciwko państwu, czy to indywidualnie czy w drodze pozwów grupowych. Apelujemy do kancelarii prawnych o przesyłanie nam informacji o prowadzeniu takich spraw. Nagłośnimy je dla dobra Waszych klientów i wszystkich przedsiębiorców. Razem przeciwstawimy się psuciu prawa gospodarczego, szczególnie w zaciszu ministerialnych gabinetów. Najwyższy czas powiedzieć „nie” hołubionej przez kolejne rządy nieprzyjaznej przedsiębiorczości Polsce resortowej.