Ożywienie na rynku kredytowym widać również po zwiększonej aktywności
złodziei, którzy kradną dokumenty tożsamości, aby wyłudzić pieniądze z banków. W
I kwartale próbowali szczęścia 2100 razy.
Łączne chodzi o kwotę ponad 100
mln zł. Dla porównania, przed rokiem łączna kwota prób wyłudzeń to 76 mln zł –
taki mniej więcej poziom utrzymywał się przez cały ub.r.
Od końcówki 2009 r. liczba i wielkość wyłudzeń rosną. Najbardziej pazerni są oszuści z Małopolski – tu średnia kwota, jaką próbowali zaciągnąć w banku, to 50 tys. zł. Rekordzistą jest jednak mieszkaniec Mazowsza, które na skradzione dokumenty chciał zaciągnąć kredyt hipoteczny na kwotę 4,2 mln zł.
„W oparciu o cząstkowe dane za kwiecień wydaje się, że liczba wyłudzeń będzie
rosła” – stwierdził Grzegorz Kondek ze Związku Banków Polskich, koordynator
kampanii „Dokumenty zastrzeżone”.
