Złota hossa nabrała rozpędu

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2019-02-20 22:00

Wzrost cen kruszcu jest tak silny, że analitycy podwyższają prognozy. Coraz częściej mówią o przekroczeniu 1400 USD za uncję

Z artykułu dowiesz się:

  • dlaczego złoto zaczęło drożeć
  • jaki wzrost ceny prognozują analitycy
  • jak możesz na tym zarobić

Trend wzrostowy na złocie przybiera na sile. Tylko w ciągu ostatnich siedmiu dni cena złota wzrosła o 40 USD. Obecnie kruszec wyceniany jest na niemal 1350 USD za uncję. Jeszcze na początku stycznia 2019 r. analitycy uważali ten poziom za granicę trendu wzrostowego zapoczątkowanego w październiku 2018 r.

— Gdybyśmy zestawili zachowanie cen złota z zachowaniem amerykańskiego dolara, to ten trend dawno powinien zostać powstrzymany. Także sytuacja na Wall Street nie uzasadnia tego ruchu. Jedyne uzasadnienie wzrostu cen złota to korelacja z 10-letnimi amerykańskimi obligacjami skarbowymi, ale też nie w ostatnim czasie, tylko pod koniec 2018 r. — komentuje Marcin Kiepas, analityk niezależny.

Jego koledzy po fachu zaczynają rewidować prognozy. Jedni mniej, a inni bardziej zdecydowanie.

— Obecnie wszystko wskazuje na to, że złoto będzie dalej mozolnie piąć się w górę. Cena 1350-1360 USD za uncję zostanie przekroczona. Kolejny silny opór to 1390 USD — twierdzi Daniel Kostecki, analityk Conotoxii.

— 1400 USD za uncję jest osiągalne. Nie widać przesłanek, które pozwalałby postawić tezę, że wzrost cen złota się kończy. Punkt docelowy trendu wzrostowego należy podnieść, ale bez przesady — mówi Bartosz Sawicki, analityk DM TMS Brokers.

— Złoto może pokonać maksimum z 2018 r. Zresztą zostało do niego około 20 USD. Czy kurs dojdzie do 1400 czy 1450 USD za uncję trudno powiedzieć. Biorąc pod uwagę, że ostatnio tylko cztery dni wystarczyły na wzrost ceny o 40 USD, 1400 USD za uncję wydaje się realne. Pytanie, czy wyższe poziomy nie są realne przy osłabieniu dolara i osłabieniu wzrostu gospodarczego w eurolandzie — zastanawia się Rafał Sadoch z mBanku.

Stosunkowo silny dolar jest najbardziej specyficznym elementem ostatnich zwyżek cen złota.

Paradoks dolara

Stosunkowo silny dolar jest najbardziej specyficznym elementem ostatnich zwyżek cen złota. Nie przeszkadza im nawet to, że jeszcze w ubiegłym tygodniu kurs EUR/USD był poniżej 1,13. Tymczasem surowce — w tym złoto — są wyceniane w dolarach. Zwykle zyskują na wartości, gdy amerykańska waluta traci — i na odwrót. Tymczasem ostatnio sytuacja jest zgoła odmienna. Dla tych, którzy wątpią w kontynuację złotej hossy, jest to argument za tym, że jej potencjał się wyczerpał albo lada dzień wyczerpie.

— Złoto jest w pięcioletnim trendzie bocznym, którego opór to 1360-1370 USD za uncję. Jest więc jeszcze trochę miejsca na wzrost cen kruszcu i przy takim sentymencie, jaki ostatnio obserwujemy wiele wskazuje na to, że te poziomy zostaną przetestowane. Patrząc z perspektywy technicznej bardziej prawdopodobne jest jednak odbicie od nich niż ich przekroczenie. Fundamentalnie też trudno sobie wyobrazić, by zostały pokonane bez osłabieniadolara czy pogorszenia koniunktury na świecie — uważa Marcin Kiepas.

— Gdyby dolar tracił na wartości, to złoto miałoby szansę przekroczyć 1370 USD za uncję. To kluczowy opór i na razie nie widzę czynnika, który miałby doprowadzić do jego pokonania — dodaje Michał Stajniak, analityk X-Trade Brokers DM. Dla tych, którzy uważają, że złoto podrożeje, wzrost cen kruszcu przy silnym dolarze jest tylko potwierdzeniem ich wersji.

— Kilka czynników składa się na wzrost cen złota. Jeżeli chodzi o dolara, to rzeczywiście ceny kruszcu rosną, gdy amerykańska waluta traci na wartości. Tyle że dolar zyskuje na wartości gdy mamy do czynienia z awersją do ryzyka, a ta prowadzi też do wzrostu cen złota — tłumaczy Rafał Sadoch.

Ekspert zwraca przy tym uwagę, że złotu mogą sprzyjać zapowiedzi banków centralnych, świadczące o braku troski o inflację kosztem podtrzymania wzrostu gospodarczego.

— W takiej sytuacji część inwestorów woli mieć długą pozycję na złocie jako zabezpieczenie lokat na innych rynkach — twierdzi Rafał Sadoch.

Sama awersja do ryzykownych aktywów na pewno by zmalała, gdyby rozwiązane zostały takie problemy, jak konflikt handlowy między Stanami Zjednoczonymi a Chinami czy zasady brexitu. Dolar by się wtedy osłabił. Zdaniem większości naszych rozmówców doprowadziłoby to jednak do dalszego wzrostu cen kruszcu, właśnie przez osłabienie amerykańskiej waluty.

— Zachowania dolara nie do końca można być pewnym. Mimo malejących oczekiwańna podwyżki stóp procentowych przez amerykański bank centralny dolar się umacniał — powątpiewa Marcin Kiepas.

Według Bartosza Sawickiego taka sytuacja wynika jednak z tego, że na inne waluty działają jeszcze bardziej niekorzystne czynniki niż na dolara. W Europie chodzi m.in. o brexit — Każda z walut krajów zaliczanych do grupy G10 ma swoje problemy, z euro i funtem brytyjskim na czele [pięć krajów G10 należy do strefy euro — red.]. To maskuje słabość dolara. Dolar jest brzydką dziewczyną, ale wciąż najładniejszą na dyskotece — ocenia Bartosz Sawicki.

Punkt zwrotny

Daniel Kostecki uważa, że wzrost kursu EUR/USD do 1,17-1,18 pozwoliłaby cenie złota przekroczyć 1390 USD z uncję. Gdyby osłabienie dolara było większe, to nawet ci, którzy obecnie wątpią w kontynuację złotej hossy są skłonni radykalnie zrewidować swoje założenia.

— Gdyby kurs EUR/USD osiągnął 1,20, złoto mogłoby osiągnąć nawet 1500 USD za uncję — przyznaje Michał Stajniak.

— Jest mało argumentów za tym, by dolar dalej zyskiwał, ale nie spodziewam się, by jego osłabienie było znaczące. Tymczasem EUR/USD na poziomie 1,14- -1,16 to wciąż będzie za mało, by pchnąć cenę kruszcu wyraźnie w górę. Dopiero ruch EUR/USD w okolice 1,20 wesprze złoto. Obecne poziomy oporu mają duże znacznie techniczne. Ich przełamanie automatycznie otwiera drogę do wzrostu cen złota o około 200 USD — dodaje Marcin Kiepas.