Zjednoczone Królestwo czekają teraz długie miesiące, jeśli nie lata negocjowania warunków wyjścia. Najbardziej prawdopodobne jest wdrożenie modelu norweskiego, tj. pozostanie Wyspiarzy w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Dzisiaj UE wydaje się być mocno zdeterminowana, żeby jak najszybciej przeprowadzić secesję Wielkiej Brytanii, a sami Brytyjczycy chyba nie są jeszcze do końca świadomi skutków swojej decyzji. Jak można było się spodziewać po tego typu sytuacjach – złoty był jedną z najbardziej poszkodowanych walut tuż po referendum, a uznanie w oczach inwestorów tradycyjnie znalazły amerykański dolar czy też japoński jen. Kurs USDPLN w pierwszej reakcji na wyniki głosowania osłabił się prawie w okolice tegorocznych maksimów, tj. 4,1555. Szybko jednak nastąpił powrót do poziomu czterech złotych za jedno euro i to właśnie na tym pułapie notowania analizowanej pary się stabilizują. Czy to koniec osłabienia złotego względem amerykańskiego dolara? W krótkim terminie (perspektywa najbliższych kilku godzin) pewnie tak, ale już mając na uwagę kolejne kilkanaście sesji trzeba liczyć się z dużym prawdopodobieństwem chęci przetestowania przez stronę popytową wspomnianych wcześniej tegorocznych maksimów. Sygnał do realizacji takiego scenariusza z obecnych poziomów cenowych uzyskamy w momencie zwyżki notowań USDPLN powyżej 4,0425 (patrz wykres powyżej).
Chociaż wspólna waluta sama dzisiaj traciła, to jednak na tle złotego i tak sporo zyskała. Co ciekawe – techniczny obraz pary EURPLN pomimo tak dużych zawirowań nie uległ większym zmianom. Owszem – kurs naruszył kluczowe dla tego rynku opory rozciągające się pomiędzy 4,8880 a 4,5115 (patrz wykres powyżej), ale szybko powrócił do wnętrza średnioterminowego trójkąta rozszerzającego się. Przy takich okolicznościach trudno mówić o fałszywym wybiciu. Aktualnie notowania kształtują się mniej więcej w połowie odległości pomiędzy górnym a dolnym ograniczeniem wspomnianej konsolidacji. W szerszym terminie – z technicznego punktu widzenia, po wcześniejszej silnej zwyżce (przed zbudowaniem trójkąta) można oczekiwać dalszego umocnienia wspólnej waluty względem złotego. Pierwsze potencjalne zasięgi dla takiego scenariusza znajdują się w rejonie 4,60, tj. na maksimach z 2011 roku (kryzys zadłużenia państw w strefie euro).