Złoty czeka, ale na co?

Marek Rogalski główny analityk walutowy DM BOŚ
opublikowano: 2021-11-09 20:00

Po tym jak w zeszłym tygodniu polska waluta była ponownie najsłabsza od kilku tygodni, ostatnie dwa dni przyniosły próbę nieznacznego odreagowania. Niezależnie od sprzecznych komentarzy prezesa NBP Adama Glapińskiego rynek nastawia się na kolejną podwyżkę stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej już w grudniu, co można uznać za pewien czynnik stabilizujący. Niemniej brak jasnego forward guidance ze strony banku centralnego i perspektywa zmiany składu RPP w 2022 r. mogą mocno redukować korzyści, jakie złoty mógłby mieć, gdyby polityka monetarna w Polsce była prowadzona w sposób uporządkowany.

Tym samym wciąż wiele będzie zależeć od globalnych nastrojów, a tu w ostatnich dniach złotego wsparł nieco słabszy dolar. Rynek nadal odreagowuje zeszłotygodniowe posiedzenie Fedu, po którym nieformalnie oczekiwano czegoś więcej niż tylko zaplanowanej wcześniej decyzji o taperingu w wysokości 15 mld USD. Mowa o wskazaniach na podwyżkę stóp procentowych w USA w II połowie 2022 r., na co wskazuje coraz więcej ekonomistów.

W środę, 10 listopada, poznamy dane o październikowej inflacji w USA, chociaż poprzeczka oczekiwań ustawiona jest wysoko, co może redukować efekt rynkowego zaskoczenia. Niemniej w perspektywie kolejnych miesięcy perspektywa rozpoczęcia przez Fed cyklu podwyżek stóp może zasysać kapitał ze słabszych fundamentalnie rynków wschodzących w stronę dolara. Tym sam to nie pomoże złotemu, podobnie jak spór o unijne fundusze w ramach KPO, chociaż ten może chwilowo przycichnąć w związku z wydarzeniami na granicy z Białorusią.