Złoty nie spada, bo lepsze są nastroje inwestorów

Marek Nienałtowski, Krzysztof Rup
opublikowano: 2004-02-27 00:00

Złoty rozpoczął czwartkowy handel od lekkiego wzmocnienia. Cena wspólnej waluty, która w środę na zamknięciu wynosiła 4,84 zł, spadła do 4,8050 zł. Cena dolara wynosiła 3,8550 zł wobec 3,8600 zł na koniec środowego handlu. Odchylenie złotego od dawnego parytetu wahało się w przedziale 2,2-2,3 proc. po jego słabej stronie.

Nasza waluta nadal pozostawała pod pozytywnym wpływem środowej informacji RPP o możliwej zmianie nastawienia w polityce monetarnej z neutralnego na restrykcyjne. Inwestorzy dobrze zareagowali też na zapowiedź klubu SLD pełnego poparcia dla planu Jerzego Hausnera. Do dalszego wzmocnienia naszej waluty jednak nie doszło. Co więcej, uczestnicy rynku, nadal niepewni losów finansów publicznych, postanowili wykorzystać spadek cen walut do ich ponownego zakupu.

Rynek spekuluje, że do wyprzedaży złotego przyczyniła się przede wszystkim realizacja przez jeden z banków dużego zlecenia, które uruchomiło mechanizmy typu stop-loss. Cena amerykańskiej waluty wzrosła do 3,9270 zł, a euro do 4,8850 zł. Odchylenie naszej waluty od dawnego parytetu sięgnęło poziomu 4 proc. po jego słabej stronie. O godz. 16.20 dolar wyceniany był na 3,9130 zł, a euro na 4,87 zł (odchylenie + 3,67 proc.). Jeśli ktoś liczył, że w oczekiwaniu na ostateczną decyzję PO rynek złotego się ustabilizuje, bardzo się pomylił. Zarówno pod koniec tego tygodnia, jak i w następnym, emocji na krajowym foreksie nie zabraknie.

Od początku sesji inwestorzy wyprzedawali euro. Kurs spadł do 1,2385 z 1,2490 USD. Tym samym dolar był najmocniejszy od trzech tygodni. Uczestnicy rynku wciąż obawiali się skoordynowanej interwencji ze strony banków centralnych strefy euro i Japonii. Kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder wezwał w środę Europejski Bank Centralny do poluzowania polityki monetarnej. Przedstawiciele ECB nie skomentowali tej wypowiedzi, jednak zdaniem Juergena Starka, wiceprezydenta Bundesbanku, nie należy się spodziewać obniżki stóp w najbliższym czasie. W czwartek premier Francji Jean-Pierre Raffarin poparł stanowisko Niemiec, dodając, że kursy walutowe nie odzwierciedlają realiów gospodarczych.

Notowania euro spadły za sprawą opublikowanych o godz. 14.30 danych makro z USA, na pierwszy rzut oka gorszych od oczekiwań. W styczniu zamówienia na dobra trwałego użytku spadły o 1,8 proc. wobec 1,6 proc. wzrostu po korekcie w grudniu. Na rynku spodziewano się ich zwyżki o 1,4 proc. wobec wzrostu 0,3 proc. przed rewizją miesiąc wcześniej. Inwestorzy pozytywnie odebrali wzrost zamówień niezwiązanych z obronnością. Silnie do góry zrewidowano również dane dotyczące wydatków z tego sektora za grudzień. O godz. 16.20 euro wyceniane było na 1,2445 dolara.

Nastrój na rynku sprzyja amerykańskiej walucie. Notowania euro systematycznie łamią kolejne poziomy technicznego wsparcia. Spodziewamy się kontynuacji tego trendu i spadku kursu w okolice 1,2350 USD.