W sumie, według średniej prognoz dwunastu analityków i ekonomistów, na koniec maja euro będzie wyceniane na 3,44 zł, dolar na 2,22 zł, a frank na 2,11 zł. To mniej więcej tyle, ile wczoraj płacono za te trzy waluty na rynku międzybankowym. Zapowiada się więc miesiąc bez rozstrzygających ruchów.
Przez wiele miesięcy analitycy walutowi podkreślali, że koniunktura na rynkach zagranicznych jest głównym czynnikiem decydującym o nastawieniu inwestorów do złotego. Tym razem coraz częściej zaczynają mówić, że są to oczekiwania na podwyżki stóp procentowych w Polsce. Stabilizacji notowań polskiej waluty sprzyjać będzie oddalająca się perspektywa wzrostu ceny pieniądza. Większość specjalistów nie spodziewa się, by w maju Rada Polityki Pieniężnej (RPP) podjęła decyzję o podwyżce stóp prcentowych. Stawiają raczej na czerwiec.
Rafał Benecki, ekonomista ING Banku, zwraca
jednak uwagę na wciąż relatywną przewagę złotego nad innymi walutami o wysokim
oprocentowaniu, które przyciągają kapitał inwestorów. Przewagę tę zapewnia
umiarkowany deficyt obrotów bieżących, w znacznym stopniu pokrywany przez
inwestycje bezpośrednie, a także relatywnie niewielka zależność polskiego
systemu finansowego od finansowania zewnętrznego. To powoduje lepsze
postrzeganie krajowej waluty wśród zagranicznych graczy, co powinno wpływać na
niewielkie prawdopodobieństwo osłabienia złotego. Prędzej nastąpi osłabienie
wobec dolara, który złapał oddech po lepszych danych makro ze Stanów
Zjednoczonych.
Niektórzy specjaliści zwracają uwagę na
zbliżający się termin wypłat dywidend z polskich spółek. To sezonowy czynnik,
który z różną siłą daje znać o sobie właśnie na przełomie maja i czerwca. Teraz
sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że pod względem zysków przedsiębiorstw ubiegły
rok był rekordowy, co powinno się przełożyć także na duże przepływy do
akcjonariuszy zagranicznych. Dla złotego znaczenie tego czynnika powinno być
jednak umiarkowane. Wypłaty premii będą raczej hamować umocnienie złotego, niż
go osłabiać.
Analitycy znów mają dobre wieści dla
zadłużonych we frankach szwajcarskich. Kurs tej waluty systematycznie spada w
ostatnich miesiącach. Według prognoz trend ten będzie kontynuowany także w maju.
Jednym z największych optymistów jest Piotr Popławski, analityk BGŻ, który
typuje obniżenie kursu CHF/PLN do 2,07 zł na koniec maja. Powód? Specjalista BGŻ
spodziewa się poprawy nastrojów na rynkach finansowych, co sprzyjać będzie
odpływowi kapitału z bezpiecznych rynków, m.in. właśnie ze Szwajcarii, w stronę
aktywów bardziej ryzykownych. Nic więc dziwnego, że znów głośno o rosnącym
zainteresowaniu kredytami we frankach. Tym bardziej że przy dość łagodnej
polityce monetarnej Banku Szwajcarii nie należy się raczej spodziewać istotnego
wzrostu tamtejszych stóp procentowych w najbliższych miesiącach. Jeśli taki
wzrost w ogóle nastąpi.