To m.in. wynik odbicia notowań EUR/USD, co jest konsekwencją domykania przez inwestorów ryzykownych spekulacji na innych aktywach, które były finansowane tanim euro. Swoje zrobiły też komentarze szefa Fedu. Jerome Powell w swoim stylu znalazł już wymówki, które mogą być argumentem za opóźnianiem normalizacji polityki monetarnej w USA. W podobnym kierunku mogą pójść też decydenci w innych bankach centralnych… no chyba, że nie mają za bardzo wyjścia.
Szacunki Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące listopadowej inflacji CPI to mocny sygnał dla Rady Polityki Pieniężnej. Ta nie powinna teraz zasłaniać się pandemiczną niepewnością (skłonność władz do przywracania restrykcji mogących uderzyć w gospodarkę i tak jest niewielka), tylko kontynuować cykl podwyżek stóp procentowych rozpoczętych na jesieni. Perspektywa podwyżki stóp na posiedzeniu RPP w dniu 8 grudnia może być czynnikiem stabilizującym dla złotego (nawet, gdyby ruch miał wynieść tylko 50 pkt baz.). Wydaje się też, że decydenci z rządu i banku centralnego mogą być bardziej zdeterminowani do obrony złotego – i nie chodzi tu tylko o kontekst działań, jakie będą podejmowane w ramach tarczy antyinflacyjnej.