Restrykcyjna polityka banków ograniczyła liczbę kredytów hipotecznych w obcych walutach
RPP i Europejski Bank Centralny podniosły stopy procentowe. Zmiany te oznaczają wyższe raty kredytów hipotecznych w złotych i euro.
W ubiegłym tygodniu Rada Polityki Pieniężnej (RPP) po raz drugi w tym roku podniosła stopy procentowe o 0,25 proc. Zdaniem analityków to nie ostatnie podwyżki w tym roku. Po raz pierwszy od maja 2009 r. stopy procentowe o 0,25 proc. podniósł również Europejski Bank Centralny (EBC), co z kolei oznacza wyższe raty dla osób zadłużonych w europejskiej walucie.
— Wzrost stóp referencyjnych w przypadku osób dopiero ubiegających się o kredyt może zostać zrekompensowany poprzez niższe marże pobierane przez banki. Rosnąca konkurencja między bankami może też w niedalekiej przyszłości wpłynąć na lepsze warunki cenowe proponowane nowym klientom — prognozuje Michał Krajkowski, analityk domu kredytowego Notus.
Rynek kredytowy po kryzysie uległ całkowitemu przeobrażeniu.
Frank zdetronizowany
W czasie hossy prawie 70 proc. osób zaciągających kredyty hipoteczne wybierało waluty obce, teraz aż 70-80 proc. wszystkich pożyczek udziela się w złotych.
— Około 20 proc. wszystkich kredytów udzielanych jest w euro, a zaledwie 10 proc. we frankach szwajcarskich. Na kredyty walutowe mogą sobie pozwolić Polacy dobrze zarabiający, z dużą zdolnością kredytową, kupujący drogie nieruchomości, którzy spełniają restrykcyjne wymagania rekomendacji S — wyjaśnia Grzegorz Kędzierski, dyrektor Metrofinance.
Na ograniczenie dostępności kredytów we frankach szwajcarskich wpływa również to, że oferuje je zaledwie osiem banków. W dodatku stawiane przez nie warunki są zwykle trudne do spełnienia przez przeciętnego klienta. Kredyty we frankach dostępne są dla osób, zarabiających minimum 12 tys. zł netto (Deutsche Bank), ewentualnie wymagany jest wkład własny na poziomie 20 proc. (BPH).
Dużo łatwiej jest o pożyczkę w euro, którą proponuje 15 banków. W wielu można liczyć na sfinansowanie 100 proc. wartości nieruchomości. Również marże takich kredytów są zdecydowanie niższe niż tych we frankach szwajcarskich.
Wciąż najłatwiej jest o kredyt w złotych i nawet ostatnie dwukrotne podniesienie stóp procentowych nie zniechęca potencjalnych kredytobiorców. Wręcz przeciwnie z miesiąca na miesiąc rośnie wartość pożyczek udzielanych w rodzimej walucie do czego z pewnością przyczynia się możliwość skorzystania z dopłat w ramach programu Rodzina na swoim.
— Zapowiadane zmiany, a w efekcie zakończenie programu rządowych dopłat, spowodują pewną zmianę w strukturze kredytów. Część osób, które nie będą mogły już skorzystać z programu, zdecyduje się na zaciągnięcie kredytu w walucie obcej. Z uwagi na procedury banków klienci, którzy mają możliwość uzyskania kredytu z dopłatami, muszą mieć także zdolność do spłaty kredytu w złotych, ale bez dopłat. W związku z tym nie będzie sytuacji, że po wygaszeniu programu Rodzina na swoim duża grupa klientów straci zdolność do zaciągnięcia jakiegokolwiek kredytu — ocenia Michał Krajkowski.
Deweloper jak doradca
Wraz z ograniczeniem dostępności kredytów hipotecznych coraz więcej deweloperów zaczęło pełnić rolę pośredników między klientem a bankiem. Oprócz doradztwa finansowego, pomocy przy obliczaniu zdolności kredytowej i kompletowaniu dokumentów niezbędnych do uzyskania kredytu hipotecznego inwestorzy proponują również preferencyjne oferty kredytowe opracowane specjalnie dla ich klientów.
— Specjalne oferty deweloperów pojawiały się wraz z normalizacją sytuacji na rynku kredytów i rynku mieszkaniowym. Deweloperom łatwiej o preferencyjne warunki niż indywidualnemu klientowi, dlatego dla części nabywców może być to skuteczna zachęta do zakupu mieszkania — mówi Krzysztof Foder, menedżer ds. sprzedaży w Bouygues Immobilier Polska.