Złoty rośnie w siłę.Przełom

Kamil Zatoński
opublikowano: 02-07-2009, 00:00

Analitycy prognozują, że za miesiąc nasza waluta powinna mieć taką samą wartość.

Czerwcowa prognoza dla złotego była strzałem w dziesiątkę

Analitycy prognozują, że za miesiąc nasza waluta powinna mieć taką samą wartość.

Wczoraj złoty nabrał mocy: kurs euro spadł poniżej 4,40 zł, dolara — 3,10 zł. Za franka płacono 2,88 zł. Za miesiąc kursy powinny być mniej więcej na zbliżonych poziomach. Tak przynajmniej wynika ze średniej prognoz dwunastu ekonomistów i analityków ankietowanych przez "PB".

Przed miesiącem wyniki ankiety okazały się bardzo trafne. Realizacji prognoz pomogło wyraźne umocnienie złotego w ostatnim tygodniu czerwca. Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale i lider rankingu "PB", tłumaczy je poprawą płynności na rynku.

— W dłuższym czasie wpłynie to stabilizująco na złotego — ocenia ekonomista.

Na naszą walutę pozytywnie wpływać może przekonanie o poprawie wskaźników makroekonomicznych już od III lub IV kwartału.

— To może skłaniać większe podmioty do inwestycji na giełdzie, a w ślad za tym umocnią się waluty z naszego regionu — uważa Janecki.

Wtóruje mu Marcin Mrowiec, ekonomista Banku Pekao. Twierdzi on, że powoli wchodzimy w okres wyraźnego umacniania złotego.

— Przemawia za tym ustabilizowanie się sytuacji na globalnych rynkach finansowych (choć tu cały czas jest ryzyko wybuchu jakiegoś "granatu") oraz coraz większa wśród inwestorów globalnych świadomość różnic pomiędzy naszą gospodarką a inwestycyjnym "workiem" pod nazwą "Europa Wschodnia" — mówi Marcin Mrowiec.

Jego zdaniem, przed nami okres zmian konsensusu prognoz wzrostu PKB w kierunku jego dodatniej wartości, co ograniczyłoby obawy o budżet.

— Na koniec miesiąca spodziewam się, że kurs EUR/PLN spadnie do 4,31 zł — przewiduje ekspert Pekao.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Pogarszająca się sytuacja budżetu państwa była przed miesiącem głównym argumentem pesymistów. Straszyli wtedy, że euro może podrożeć nawet do 4,70 zł na fali obaw o skalę zwiększenia deficytu budżetowego. Strach miał wielkie oczy, bo okazało się, że według nowego planu ma on wynieść 27 mld zł, a nie co najmniej 30 mld zł. Kiedy obawy te przestały ciążyć naszej walucie, złoty zaczął dynamicznie odrabiać straty. Także wobec innych walut regionu, w stosunku do których pozostawał relatywnie słabszy. Tym razem pod koniec miesiąca nie doszło też do osłabienia złotego, wiązanego z rozliczaniem opcji przez uwikłane w nie przedsiębiorstwa.

— Po wyeliminowaniu lokalnych czynników osłabiających wcześniej złotego, krajowa waluta może w pełni korzystać z dobrych nastrojów na globalnym rynku oraz poprawy sentymentu inwestycyjnego w regionie. Dlatego też oczekujemy kontynuacji umocnienia złotego — prognozuje DM TMS Brokers.

Obóz umiarkowanych pesymistów wciąż jest liczny, choć tylko według Michała Karewicza z Citi Handlowego na koniec lipca kurs euro będzie wyraźnie wyższy niż wczoraj. Maja Goettig z Banku BPH uważa, że kluczowym czynnikiem ryzyka pozostaje ewentualna korekta wzrostów na giełdach i "ulotnienie się" nadmiernego optymizmu w kwestii szybkości ożywienia gospodarczego.

— Potencjalnym ryzykiem dla walut krajów regionu jest też powrót obaw o dewaluację na Łotwie, gdy wparcie MFW i UE dla tego kraju okaże się niewystarczające — dodaje ekonomistka BPH.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane