Za czasów rządu Marka Belki poprawiła się sytuacja przedsiębiorców i finansów państwa. Komu za to dziękować?
Przez rok urzędowania ekipy Marka Belki w naszej gospodarce wiele się zmieniło. Często na plus. Jeszcze pod koniec kwietnia 2004 r. euro kosztowało 4,8 zł, a za dolara trzeba było płacić 3,99 zł. Po dziesięciu miesiącach rządów ekipy Belki euro potaniało do 3,9 zł, a dolar do 2,9 zł.
Udało się zmniejszyć deficyt budżetowy z planowanych na 2004 r. ponad 45 mld zł (w rzeczywistości do 41,5 mld zł) do 35 mld zł w 2005 r., zredukować dług publiczny w relacji do produktu krajowego brutto. Ujarzmiono inflację, która po akcesyjnych harcach wróciła w granice celu inflacyjnego NBP. Giełdowi inwestorzy też nie powinni narzekać. Od maja indeks WIG wzrósł o 6,2 proc., a WIG 20 — o 5,8 proc.
Podatki wzrosły
Takich osiągnięć nie powstydziłby się żaden rząd. Gdyby były to jego osiągnięcia... Złoty nie był jedyną walutą w naszym regionie, która w ostatnim roku zyskiwała na wartości. Było to możliwe dzięki sentymentowi, jaki zagraniczni inwestorzy poczuli do tej części świata, co skutkowało zwiększonym zainteresowaniem także Polską. Trudno jednak uznać, iż stał za tym rząd Marka Belki. Deficyt spadł, jednak nie ze względu na zapowiadane przez ministrów cięcia wydatków, lecz wzrost dochodów państwa. Te natomiast rosły także dzięki rosnącym podatkom, np. akcyzie czy podniesionym stawkom podatku VAT. Kolejny rok z rzędu nie odmrożono progów podatkowych, co de facto zwiększyło poziom fiskalizmu.
Dobry złoty
Dzięki umocnieniu się złotego poprawiła się sytuacja finansowa naszego kraju. Spadła złotowa wycena naszego długu, a tym samym zmniejszył się jego udział w produkcie krajowym brutto. To nie działania rządu, lecz wejście Polski do Unii Europejskiej i wyjątkowa determinacja polskich przedsiębiorców spowodowały, że eksport i produkcja przemysłowa notowały wzrosty, a gospodarka nabrała najwyższego od ośmiu lat tempa.
Wzrost inflacji to także efekt akcesji. Był on jednak jednorazowy, a dynamika cen skazana była na powrót do dawnego poziomu. Tak też się stało.