Złoty utrzyma ostatnie zdobycze

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2015-03-09 00:00

Na koniec marca euro będzie kosztować 4,13 zł, dolar 3,75 zł, a frank 3,86 zł — prognozują ekonomiści

Stopy procentowe są rekordowo niskie, ale niższe już nie będą — tak przynajmniej wynika z deklaracji Marka Belki, prezesa NBP i przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej, który w środę ogłosił, że cykl obniżek jest już zakończony. To dobra wiadomość dla złotego — zgodnie komentują ekonomiści i analitycy, ankietowani przez „Puls Biznesu”, ale szybko dodają, że w tej sytuacji na pierwszym planie będą czynniki zewnętrzne.

— Kluczowe dla naszej waluty będą oczywiście działania Europejskiego Banku Centralnego. Program QE [skup aktywów — red.], który ruszy w tym tygodniu, będzie zwiększał atrakcyjność innych rynków kosztem euro — nie ma wątpliwości Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.

Do euro złoty systematycznie zyskuje, a w piątek kurs spadł do 4,12 zł. Dolar natomiast rośnie w siłę — jego kurs wspiął się do 3,76 zł, a według wielu inwestycji finansowych jest tylko kwestią czasu, kiedy kursy obu walut będą takie same.

Zielona ofensywa

Najbardziej pesymistycznie nastawiony jest Royal Bank of Scotland, według którego notowania pary EUR/USD osiągną parytet już na koniec przyszłego miesiąca.

— Banki nie pożyczają, a firmy ani rządy nie inwestują. Koniunkturę ożywić może tylko osłabienie waluty. Z pewnością jest presja, by notowania euro spadły do parytetu z dolarem nawet w przyszłym miesiącu — powiedział w wywiadzie dla radia Bloomberg Alberto Gallo, szef działu analiz rynków obligacji w Royal Bank of Scotland.

Jak wynika z prognoz zebranych przez Bloomberg, bank Barclays oraz biuro TD Securities przewidują zejście pary EUR/ USD do parytetu (czyli kursu 1,0) na koniec roku, a zdaniem Morgan Stanley, Goldman Sachs oraz Citigroup dojdzie do tego w 2016 r.

Tymczasem według traderów walutowych w najbliższym miesiącu euro może być jedną z trzech najgorzej zachowujących się walut, obok koron szwedzkiej i norweskiej. Obok oczekiwań na złagodzenie polityki w strefie euro dolara umacnia perspektywa pierwszej od 2006 r. podwyżki stóp procentowych w USA.

— Obecnie inwestorzy nastawiają się na podwyżki stóp w połowieroku, mimo gołębich sygnałów płynących ostatnio z Fedu. Kluczowy w tym kontekście będzie komunikat po posiedzeniu FOMC w połowie miesiąca — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

— Zakładam, że rezerwa pozostawi 18 marca w komunikacie przymiotnik „cierpliwy”, co automatycznie przesunie oczekiwania ekonomistów wobec terminu pierwszej podwyżki stóp procentowych na jesień — chociaż ostateczny scenariusz może być inny, bo Fed dał do zrozumienia, że do zmiany komunikatu może dojść na każdym posiedzeniu, czyli chociażby w kwietniu — dodaje Marek Rogalski.

Podwójna korzyść

Eksperci oczekują presji na osłabienie franka, ale tu wiele zależeć będzie od tego, czy Narodowy Bank Szwajcarii zdecyduje się na jakieś zmiany w polityce pieniężnej, które mogą jeszcze bardziej w dół zepchnąć stawkę LIBOR, na czym kredytobiorcy (a przynajmniej klienci tych banków, którzy przyjmują warunki rynkowe) skorzystają podwójnie: rata powinna spaść w konsekwencji zarówno niższego kursu CHF/PLN, jak i oprocentowania kredytu.