Złoty w czerwcu nie odzyska sił

opublikowano: 01-06-2016, 22:00

Za miesiąc za euro trzeba będzie zapłacić 4,37 zł, za dolara 3,97 zł, a za franka 3,96 zł

Referendum w Wielkiej Brytanii i posiedzenie Fedu, a w mniejszym stopniu ogłoszenie nowej propozycji rozwiązania problemu kredytów we frankach — te wydarzenia będą w czerwcu kluczowe dla notowań złotego, zgodnie twierdzą ekonomiści i analitycy.

— Zakładając, że Brytyjczycy opowiedzą się za pozostaniem w Unii Europejskiej, powinniśmy zobaczyć mocniejszego złotego po 23 czerwca. Zniknięcie jednego z czynników zwiększających niepewność na rynku finansowym, jakim jest groźba Brexitu, będzie oczywiście pozytywnym sygnałem dla uczestników rynku walutowego — mówi Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale w Polsce.

Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ, uważa, że brak Brexitu jest już w cenach, ale potwierdzenie tego faktu po 23 czerwca pozytywnie wpłynie na nastawienie inwestorów do bardziej ryzykownych aktywów — zwłaszcza że tydzień poprzedzający referendum może być, jego zdaniem, nerwowy ze względu na posiedzenie Fedu.

— Nie oczekuję podwyżki stóp, ale Rezerwa Federalna może zaprezentować bardziej korzystne prognozy makro, które będą nas przybliżać do takiego ruchu w końcu lipca. Dolar na tym zyska, a stracą rynki wschodzące — dodaje Marek Rogalski. Specjalista zaznacza jednak, że rynki nie będą pewne podwyżki w lipcu w takim stopniu, w jakim były przekonane o podwyżce w grudniu ubiegłego roku, dlatego też bilans czerwca dla złotego wcale nie musi być zły. Jeśli do podwyżki stóp już w czerwcu jednak dojdzie, to zwiększy się różnica w wysokości kosztu pieniądza w strefie euro i USA, co wzmocni jeszcze dolara i uderzy w złotego.

— A nawet jeśli do podwyżki nie dojdzie, to dane z amerykańskiej gospodarki powinny być na tyle dobre, że wzmocni to dolara — przewiduje Mateusz Namysł, analityk Raiffeisen Polbanku. Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, prognozuje wzrost notowań „zielonego” nawet do 4,02 zł. Jarosław Kosaty z PKO BP również oczekuje przebicia bariery 4 zł, a Marcin R. Kiepas z Admiral Markets, lider rankingu „Pulsu Biznesu”, uważa, że to tylko kwestia czasu.

— Zakładam, że w czerwcu będziemy obserwować dalszy wzrost oczekiwań dotyczący podwyżek stóp procentowych w USA, co nałoży się na rozczarowujące dane z Europy i malejącąwiarę w skuteczność polityki prowadzonej przez Europejski Bank Centralny — mówi Marcin R. Kiepas. Koniec końców doprowadzi to, jego zdaniem, do tego, że na przełomie września i października kurs dolara podskoczy do 4,10 zł, a w grudniu za euro i dolara trzeba będzie zapłacić już tyle samo — po 4,20 zł. Tanieć, jego zdaniem, ma natomiast frank — do końca roku nawet do 3,75 zł. Marcin Kiepas twierdzi, że zapowiadana na 7 czerwca prezentacja nowego rozwiązania problemu frankowiczów nie wywoła fali strachu na rynkach. Podobnie uważa Mateusz Sutowicz, analityk Banku Millennium.

— Jakiekolwiek próby angażowania NBP w przewalutowanie kredytów, podobnie jak i propozycja generująca wysokie koszty dla sektora bankowego, będzie negatywnie odebrana przez inwestorów i może spowodować wyraźną przecenę polskiej waluty. Ostatnie nieoficjalne informacje wskazują jednak na znaczące złagodzenie projektu w stosunku do pierwszej propozycji Kancelarii Prezydenta. W przypadku potwierdzenia takiego scenariusza złoty zyskałby poważny argument za umocnieniem — mówi Mateusz Sutowicz, który w czerwcu jest największym optymistą wśród analityków i przewiduje spadek notowań euro do 4,33 zł, a dolara do 3,9 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu