Kiedy globalna awersja do ryzyka wreszcie zmaleje, a duzi inwestorzy znów zaczną szukać okazji do zarobku na rynkach rozwijających się, aktywa denominowane w złotym powinny wrócić do łask. Apetyt zagranicznych instytucji na krajowe akcje czy obligacje wzmocni efekt czysto spekulacyjnych zakupów naszej waluty. Taki scenariusz może ziścić się już w przyszłym roku. Przekonani o tym są specjaliści kolejnych zagranicznych banków. Najwięksi optymiści (Commerzbank) wieszczą, że za euro zapłacimy za rok jedynie 3,4 zł. Mediana prognoz zagranicznych analityków to 3,55 zł. Nie brakuje też pesymistów. Na przykład eksperci Societe Generale prognozują cenę euro w końcu 2009 r. na 3,9 zł.