Złoty w październiku nie nabierze sił

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2013-10-02 00:00

Jak co miesiąc, zapytaliśmy analityków o prognozy dla euro, dolara i franka.

W poprzednich trzech latach kurs euro do złotego w październiku nie zmieniał się o więcej niż dwa grosze. I choć na rynkach rządzi zasada zmienności, to zdaniem analityków tym razem znów nie należy się spodziewać burzy. Według mediany prognoz 12 specjalistów, ankietowanych przez „PB”, za miesiąc za euro trzeba będzie zapłacić 4,20 zł, za dolara 3,12 zł, a za franka szwajcarskiego 3,43 zł.

— Paraliż administracji USA odsuwa jednocześnie perspektywę ograniczenia tempa ilościowego luzowania przez Rezerwę Federalną. W rezultacie, negatywny wpływ na rynki ryzykownych walut i aktywów pozostanie ograniczony — komentuje Mariusz Potaczała, prezes DM TMS Brokers.

Strachy na Lachy

Ekspert przypomina, że od drugiej połowy lat 70. żaden z siedemnastu epizodów nie trwał dłużej niż kilkanaście dni. — Najprawdopodobniej tym razem polityczny impas również zostanie szybko przełamany,co sprawi, że tracić na wartości będą jen i frank — dodaje Mariusz Potaczała. Marcin Kiepas, analityk Admiral Markets, również spodziewa się rychłego zażegnania kryzysu budżetowego za oceanem.

— Nawet jeżeli będzie to rozwiązanie krótkoterminowe, powinno wywołać uczucie ulgi i być może nawet małą euforię. To wesprze złotego. Dlatego choć w pierwszej połowie oczekuję osłabienia złotego, to na koniec miesiąca jego notowania nie będą wiele się różnić od obecnych — prognozuje Marcin Kiepas.

Optymista kontra pesymista

Konrad Białas z Alior Banku przekonuje, że tylko zamieszanie budżetowe blokuje napływ kapitału do bardziej ryzykownych aktywów, w tym także złotego. — Przy wzroście globalnego apetytu na ryzyko złoty i polskie aktywa znajdą się w czołówce preferowanych kierunków inwestycyjnych. Jednakże na aprecjację naszej waluty prawdopodobnie przyjdzie poczekać do połowy października, kiedy wyklaruje się kwestia limitu zadłużenia USA — mówi Konrad Białas, który jest najbardziej „byczo” nastawiony do złotego i oczekuje, że do końca miesiącaeuro potanieje do 4,18 zł. Fundamenty pod umocnienie są niezłe, ale…

— W kierunku stopniowego umocnienia złotego działa coraz wyraźniejsze cykliczne ożywienie gospodarki przy jednoczesnej poprawie salda handlu zagranicznego i na całym rachunku obrotów bieżących bilansu płatniczego. Negatywny wpływ globalnych czynników — w bardzo krótkim terminie zamieszanie polityczno-budżetowe w USA oraz chaos polityczny we Włoszech, a w trochę dłuższym obawy o wygaszanie QE3 — będzie ograniczać potencjał aprecjacyjny złotego — prognozuje Piotr Bujak.

Pesymistą jest Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole, chociaż i on nie spodziewa się, by kurs euro zawędrował w październiku wyżej niż do poziomu 4,25 zł.

— Wrześniową decyzję Fedu można podsumować starym przysłowiem: co się odwlecze, to nie uciecze. Zakładam, że do końca roku — w październiku lub grudniu — ta decyzja zostanie podjęta i rynkowe oczekiwania z nią związane będą hamować aprecjację złotego, mimo dobrych krajowych danych wskazujących na utrwalające się ożywienie polskiej gospodarki — mówi Jakub Borowski.

Najlepsi w prognozowaniu kursów walut w 2012/13 r.

Na wykresach przedstawiono typy lidera rankingu najlepiej prognozujących ekonomistów i analityków w ankiecie „PB” z ostatnich 12 miesięcy na tle rzeczywistych, rocznych notowań EUR/PLN, USD/PLN i CHF/PLN. Zasady rankingu się nie zmieniły. Każdy z uczestników na początku miesiąca (np. 2 stycznia) podaje prognozę dla wymienionych par walutowych na koniec miesiąca (np. na 31 stycznia). Wygrywa ten, którego prognozy są najbliższe rzeczywistych notowań.