Złoty we wrześniu pozostanie słaby

Kamil Zatoński
opublikowano: 07-09-2011, 00:00

Szwajcarzy ulżyli zadłużonym we frankach, ale ci, którzy liczą też na spadek kursu euro, raczej się przeliczą.

Ankieta "PB" Za miesiąc zapłacimy za franka 3,48 zł, za euro 4,19, a za dolara 2,98 zł

Szwajcarzy ulżyli zadłużonym we frankach, ale ci, którzy liczą też na spadek kursu euro, raczej się przeliczą.

Spektakularna decyzja Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB) o podjęciu interwencji w celu osłabienia franka szwajcarskiego powinna na trwałe zamknąć drogę do spadku notowań EUR/CHF, zmniejszając tym samym silniejsze zwyżki kursu franka do złotego. Tak twierdzą analitycy i ekonomiści, ankietowani przez "Puls Biznesu". Niemal tak samo zgodnie prognozują jednak, że na koniec września kurs szwajcarskiej waluty nie będzie istotnie odbiegał od tego, który ustalono wczoraj, już po porannym "wstrząsie". Według mediany prognoz 12 specjalistów będzie to 3,48 zł.

— SNB w zasadzie wyczerpał już inne środki przeciwdziałania umocnieniu franka, więc decyzję należy traktować jako logiczną konsekwencję dotychczasowej polityki. Biorąc pod uwagę, że bank ma w zasadzie nieograniczone możliwości zakupu obcych walut, należy oczekiwać sukcesu przedsięwzięcia — mówi Piotr Popławski, analityk Banku BGŻ.

Według mediany prognoz dwunastu analityków, za miesiąc za euro trzeba będzie zapłacić 4,19 zł, a za dolara 2,98 zł.

SNB zrobi swoje

W skuteczność działań Szwajcarów wierzy też Dorota Strauch, analityk Raiffeisen Bank Polska.

— Spodziewamy się, że kurs EUR/CHF będzie się teraz wahał w ograniczonym przedziale nieco powyżej 1,20. Wyraźny ruch w górę będzie możliwy dopiero w przypadku osłabienia awersji do ryzyka na rynkach światowych, a spadek poniżej 1,20 nastąpi w przypadku ewentualnego odejścia SNB od wyznaczonego minimum kursu. Dla CHF/PLN oznacza to naszym zdaniem utrzymanie w rejonie 3,50 zł bądź poniżej, przy założeniu, że kurs euro do złotego znajdzie się na koniec miesiąca poniżej 4,25 zł — mówi Dorota Strauch.

4 zł za euro? Jeszcze nie

O tym, że tak właśnie będzie, przekonani są wszyscy analitycy, ankietowani przez "PB". Największy pesymista — Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku — przewiduje, że ostatniego dnia września za wspólną walutę trzeba będzie zapłacić właśnie 4,25 zł.

— Do osłabienia naszej waluty przyczynią się publikacje kolejnych danych, sygnalizujących rosnące ryzyko recesji w USA i strefie euro już w IV kwartale tego roku oraz rosnące ryzyko restrukturyzacji greckiego długu. Czynnikiem oddziałującym w kierunku umocnienia złotego będzie natomiast oczekiwana przeze mnie zapowiedź dalszego rozluźnienia polityki pieniężnej przez Fed na posiedzeniu w dniach 21-22 września. Moim zdaniem łączny wpływ wymienionych czynników na kurs złotego we wrześniu będzie jednak lekko negatywny — twierdzi Jakub Borowski.

Dorota Strauch z Raiffeisena obstawia, że jednak uda się osiągnąć porozumienie w sprawie kolejnej transzy pomocy dla Grecji, co w połączeniu z uspokajającymi rynek sygnałami ze strony Fedu doprowadzi do odwrócenia obserwowanych ostatnio zwyżek notowań EUR/PLN.

Nie spodziewam się jednak, by korekta była głęboka. Oczekuję, że euro pod koniec września kosztować będzie powyżej 4,10 zł — mówi Dorota Strauch.

Dolar będzie drogi

Dość drogi będzie też dolar. Zdaniem Marka Rogalskiego, analityka DM BOŚ, to właśnie ta waluta będzie największym beneficjentem "akcji" SNB, ale też obaw o światową gospodarkę i zadłużenie państw strefy euro.

— Niezaprzeczalnym atutem dolara jest najbardziej płynny na świecie rynek amerykańskich obligacji — mówi analityk DM BOŚ.

W ostatnich tygodniach amerykańskie obligacje biją rekordy cenowe. Zdaniem Marka Rogalskiego, efekt będzie taki, że na koniec września za dolara trzeba będzie zapłacić aż 3,18 zł. Pozostali analitycy, ankietowani przez "PB", nie spodziewają się takiego "wyskoku", a mediana prognoz znajduje się nieco poniżej 3 zł. Wczoraj ta bariera została sforsowana, a po raz ostatni dolar tak drogi był na początku stycznia tego roku.

3

zł Tę barierę pokonały wczoraj notowania dolara. To amerykańska waluta skorzysta najbardziej na decyzji SNB.

4,24

zł Tyle maksymalnie płacono wczoraj za euro. Rynek jest mocno rozchwiany i próbuje złapać równowagę.

3,84

zł Tyle płacono za franka wczoraj rano. Po decyzji SNB kurs ustabilizował się blisko 3,5 zł.

Co dalej z frankiem?

Tym razem interwencja SNB może się udać

Marcin Mrowiec

główny ekonomista Banku Pekao

Działania Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB) są wiarygodne, bo interweniuje on, by osłabić swoją walutę. Jeśli więc jest zdeterminowany, to ostatecznie może dodrukować tyle franków, że ta waluta się w końcu osłabi. Myślę, że to nie jest w tym momencie bazowa strategia SNB, łączy się ona z ryzykiem, że nadmierna emisja franka może doprowadzić do jego znacznej deprecjacji, kiedy skończy się obecny trend. Jednak bank ma taki straszak w swoim arsenale.

Mam wrażenie, że szczyt mocy franka (przynajmniej jak na ten rok) mieliśmy w sierpniu. Teraz trend jest raczej spadkowy. Jeśli to założenie jest prawdziwe, to SNB nie interweniuje wbrew trendowi, ale zgodnie z nim, ponieważ większość uczestników rynków finansowych zgodziła się, że fundamentalnie helwecka waluta była przewartościowana. Literatura mówi, że w takich przypadkach interwencje mogą być skuteczne, w przeciwieństwie do wcześniejszych działań SNB. Wcześniej bank interweniował przeciw trendowi i przy poziomach, gdzie frank nie był jeszcze w sposób oczywisty przewartościowany. Reasumując — tym razem może się udać.

efekty decyzji SNB

Szwajcarskie akcje rosną

SMI, indeks giełdy w Zurychu, rósł wczoraj nawet o ponad 4,5 proc. po decyzji szwajcarskiego banku centralnego o osłabieniu kursu franka. Był to zdecydowanie najlepszy wynik w Europie, gdzie zdecydowana większość indeksów najważniejszych giełd znajdowała się pod kreską. Dopiero pod koniec sesji zazieleniły się notowania w Londynie i (przejściowo) w Warszawie.

Na giełdzie w Zurychu w górę szły notowania wszystkich 20 blue chipów. Reakcja inwestorów nie mogła być inna, bo słabszy frank jest korzystny dla szwajcarskich eksporterów, w tym np. producentów zegarków (jak Swatch) czy firm chemicznych. Wczoraj wyraźnie drożały też akcje firm z sektora finansowego, m.in. największego szwajcarskiego banku UBS i grupy inwestycyjnej Julius Baer.

RANKING

1

Mariusz Potaczała, DM TMS Brokers

2

Piotr Popławski, BGŻ

3

Arkadiusz Krześniak, Deutsche Bank

4

Maciej Reluga, BZ WBK

5

Jarosław Janecki, Societe Generale

Ranking sporządzono na podstawie typowań analityków w ostatnich 12 miesiącach. Im mniejsze łączne odchylenie prognoz od rzeczywistych kursów, tym wyższa pozycja w klasyfikacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu