Zmiana kierowcy po pierwszym etapie

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-05-09 00:00

Artur Zawisza, jeden z autorów uchwały o bankowej komisji śledczej i motor jej prac, żegna się ze stanowiskiem przewodniczącego tej komisji. To prosta konsekwencja opuszczenia wraz z Markiem Jurkiem szeregów PiS i zakładania nowego ugrupowania Przymierze Prawicy. PiS z kolei uważa, nie bez podstaw, że tak ważną komisją powinien kierować przedstawiciel największej partii.

Nie pierwszy to ostry zakręt w pracach tej komisji, która chociaż głośno jest o niej od miesięcy, nawet nie zdążyła na dobre rozpocząć prac. Trudno uznać za szczególnie cenne — przynajmniej jeśli chodzi o deklarowany cel działań komisji — przesłuchanie władz fundacji CASE. Można powiedzieć, że komisja nie miała pola do popisu, bo uniemożliwiły jej to werdykt Trybunału Konstytucyjnego, bojkot obrad komisji przez opozycję, nieustanne spory, lekceważenie ze strony świadków.

Wszystkich tych przeszkód można było jednak uniknąć — pisząc porządną uchwałę o komisji śledczej, precyzując dokładnie, jakie sprawy ma zbadać (a nie tylko, kogo ukarać). O zmianę przewodniczącego Zawisza i PiS mogą mieć pretensje tylko do siebie. Bo to nie kontratak mitycznego układu blokuje prace komisji, ale brak pomysłu na jej skuteczne działanie. Ale ten problem dotyczy również innych sztandarowych pomysłów rządzącej ekipy.