Zmiana w spółce specjalnej troski

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-03-13 18:37

Nadzwyczajne walne zgromadzenie Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych (PWPW) dokonało zmian w zarządzie tej strategicznej spółki.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Dotychczasowy wiceprezes finansowy Piotr Ciompa został awansowany i zastąpił w fotelu prezesa Macieja Biernata, który zajmował stanowisko od lipca 2018 r. W realiach ciągłych zażartych walk między koteriami PiS, wyrywania sobie władztwa nad tłustymi spółkami przez członków kierownictwa rządu, a nawet przez partyjnych baronów – przetrwanie prawie pięć lat na śliskim stanowisku w tak szczególnej firmie to autentyczne osiągnięcie. Zwłaszcza że w pierwszym okresie tzw. dobrej zmiany PWPW była kadrowo rozszarpywana niczym kawał pożywnego mięsa. Na początku Antoni Macierewicz wstawił na prezesa w 2016 r. swojego przybocznego Piotra Woyciechowskiego, ale ten już w 2017 r. wyleciał i w ramach demacierewiczyzacji uruchomiła się w PWPW prezesowska ruletka – Jakub Skiba, Robert Malicki, Tomasz Karusewicz…

Wypada przypomnieć, że PWPW podlega nie ministrowi aktywów państwowych, lecz – spraw wewnętrznych i administracji. Tak to rozstrzyga rozporządzenie premiera, notabene często korygowane, ostatnia wersja pochodzi ze stycznia 2021 r. To naprawdę spółka specjalnej troski, wystarczy przypomnieć co produkuje: banknoty obiegowe i kolekcjonerskie dla NBP, a także na eksport dla banków kilku innych państw; blankiety dowodów osobistych, które potem personalizowane są w MSWiA; paszporty biometryczne; najróżniejsze legitymacje, dokumenty dla cudzoziemców; różne dokumenty komunikacyjne, w tym np. karty do tachografów; znaczki pocztowe, banderole skarbowe, etc. etc. Poza wytwarzaniem wszelkich dokumentów papierowych i plastików PWPW prowadzi także e-usługi, realizuje wiele systemów, ot choćby… identyfikację kibiców piłkarskich.

Najnowsza decyzja oznacza, że w perspektywie wyborów minister Mariusz Kamiński wymienił na czele PWPW dotychczasowego zaufanego na… jeszcze bardziej. Wszak razem z Piotrem Ciompą w 1993 r. współtworzył tzw. Ligę Republikańską, która w latach swojego rozkwitu – trwającego do wyborczego przejęcia władzy w 1997 r. przez koalicję AWS-UW – bardzo zasadnie była zwana powszechnie nie ligą, lecz lagą. Nawet trudno się dziwić, że w 2020 r. minister wstawił właśnie Piotra Ciompę do PWPW w trybie ekstraordynaryjnym, na początku jako członka zarządu, z konkretnym zadaniem – dopilnowania wydrukowania 30 mln kart na pierwszą rundę głosowania w workowych (bezzasadnie zwanych korespondencyjnymi) wyborach prezydenckich.

Tamta hucpa pozostaje najczarniejszą kartą w całych 97-letnich (z tradycjami 104-letnimi) dziejach PWPW. Decyzja administracyjna premiera Mateusza Morawieckiego nr BPRM.4820.2.4.2020 z 16 kwietnia 2020 r., polecająca PWPW wydrukowanie kart, zaś ministrowi pokrycie kosztów z budżetu MSWiA, była od początku nielegalna. Potwierdził to później bez jakichkolwiek wątpliwości obszerny wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, a także raport Najwyższej Izby Kontroli. Wydrukowano 30 mln pseudokart – wysokiej jakości, w końcu to PWPW! – będących od razu makulaturą, bo w ogóle nie istniała podstawa prawna ich wzoru. Cała makulatura trafiła do magazynów Poczty Polskiej i tam już utknęła. Notabene po wybuchu afery politycy PiS umyli ręce i wyszło na to, że na ich rozkazy zarówno PWPW, jak też poczta wydały pieniądze… na własne ryzyko! Po długim korowodzie oba podmioty w końcu otrzymały z rezerwy Krajowego Biura Wyborczego – poczta 53 205 345 zł za przygotowania, zaś PWPW 3 245 061 zł za druk. Łącznie zatem budżet roztrwonił 56 450 406 zł. Upłynęły prawie trzy lata, ale o tamtym państwowym skandalu nie wolno zapomnieć. Przypominam gołe fakty przy takiej okazji, jak zmiana w PWPW.

Wyrób kartopodobny PWPW z 2020 r. dobrej jakości, ale wykonany na czarno – wzór bez podstawy prawnej, brak daty głosowania oraz odcisku pieczęci Państwowej Komisji Wyborczej, a przede wszystkim brak wskazania miejsca na pieczątkę konkretnej komisji obwodowej. Ten ostatni obowiązek jest najsilniejszym zabezpieczeniem uczciwości głosowań w Polsce. Fot. AG