Kupiliśmy akcje niewielkiej (wartej 20 mln zł) spółki Anti. Działa ona w obiecującym segmencie tzw. małej architektury, gdzie klientami są lokalne samorządy. Kupiliśmy 250 akcji po 5,19 zł za sztukę. Tylko w czerwcu spółka informowała o uzyskaniu kontraktu na rewitalizację parku w Karpaczu (za 666 tys. zł) i wyborze najkorzystniejszej oferty na przebudowę placu Wolności w Grójcu (za 11,9 mln zł). Piątkowe walne zgromadzenie spółki zdecydowało też o emisji akcji, wartej 4,8 mln zł. Obejmie ją m.in. giełdowy fundusz NFI Victoria.
Nie udało nam się (znów) kupić akcji Magellana, bo nasze zlecenie miało — jak się okazało — zbyt niski limit cenowy. Szkoda, bo od tego czasu kurs spółki poszybował w górę o ponad 10 proc. Za drugim podejściem zrealizowaliśmy natomiast część pokaźnych zysków (ponad 35 proc.), jakie przyniosła nam inwestycja w Dom Development. Wciąż jednak wierzymy w to, że wszystko, co najgorsze, już zostało uwzględnione w wycenach deweloperów, dlatego rozglądamy się za inną ciekawą spółką z tego sektora.
Cierpliwie czekamy, aż zyski zaczną nam przynosić dwa walory (Mercor i Kruszwica), które traktujemy jako w miarę bezpieczne i perspektywiczne inwestycje długoterminowe. Nie rezygnujemy też na razie z akcji Lotosu, które zajmują najwięcej miejsca w naszym portfelu.
Generalnie w czerwcu nasze ostrożne podejście nie opłaciło się. Wartość Portfela PB skurczyła się o 1 proc. Dla porównania WIG, ciągnięty w górę przez duże spółki, wzrósł o 5 proc. Na szczęście w dłuższym ujęciu od tzw. benchmarku wypadamy zdecydowanie lepiej. Od kwietnia zarobiliśmy prawie 30 proc.
A co Lucy? Szympansica ze stołecznego zoo, która w połowie kwietnia losowo "kupiła" akcje pięciu spółek z WIG20 (Agory, Asseco Poland, Biotonu, Cersanitu i TP), ma dużo większe powody do zadowolenia. W końcu zaczęła zarabiać. W czerwcu portfel Lucy zwiększył się o 4 proc. Dla porównania WIG20 wzrósł w tym czasie o 5,3 proc. Oby tak dalej.
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu".