Zmieniliśmy polską rzeczywistość

opublikowano: 25-02-2013, 00:00

Założeniem specjalnych stref ekonomicznych było ograniczenie bezrobocia i polepszenie nastrojów społecznych. Ich rola okazała się jednak znacznie większa.

Krajobraz na zdjęciu z 1995 r. nie zachwyca — pusta droga, pola, brak zabudowań.

— Tak wyglądały tereny dzisiejszej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Euro- Park Mielec. Jej powstanie było historyczną szansą dla bardzo słabo rozwiniętej w tamtym okresie wschodniej części naszego kraju — mówi Arkadiusz Krężel, który w czasach narodzin stref pełnił funkcję prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu.

Jako dowód na prawdziwość swoich słów pokazuje fotografię przedstawiającą to samo miejsce, 17 lat później. Tym razem obraz robi wrażenie. Nowoczesne zakłady produkcyjne, magazyny, rozbudowana infrastruktura.

— Strefy były najbardziej udanym projektem transformacyjnym. To instrument, który zmienił polską rzeczywistość — dodaje były prezes ARP.

Deska ratunku

Pomysł na założenie pierwszej SSE w Mielcu był nieprzypadkowy. Transformacja ustrojowa postawiła w trudnej sytuacji Wytwórnię Sprzętu Komunikacyjnego PZL-Mielec. Powód był prosty: większość jej produkcji opierała się na porozumieniach z ZSRR, tymczasem nowe siły polityczne zaczęły ograniczać współpracę z tym krajem. Doprowadziło to do kryzysu w wytwórni, którego skutkiem były zwolnienia grupowe. W 1993 r. bez pracy było ponad 20 proc. mielczan. Sposobu na rozwiązanie problemu zaczęli szukać rządzący krajem.

Należało ograniczyć inflację i bezrobocie, wykorzystać majątek infrastrukturalny, a jednocześnie dokonać transferu technologii i zarządzania. Inspiracją dla władz okazała się irlandzka SEE Shannon, utworzona w 1959 r. ARP współpracowała z agencją rządową, zarządzającą tamtejszą strefą, a jej szef — poinformowany o problemie Mielca — zaprosił do siebie polską delegację, aby poznała ekonomiczno-urbanistyczne założenia irlandzkiego obszaru uprzywilejowanego.

— Irlandzka strefa powstała na terenie lotniska międzynarodowego, które przestało być już potrzebne. Irlandczycy znaleźli się w podobnej do nas sytuacji. Musieli stawić czoła rosnącemu bezrobociu i niezadowoleniu społecznemu.Kryzys zażegnali właśnie dzięki strefie. Pomyśleliśmy, że ten pomysł może sprawdzić się także u nas — tłumaczy Arkadiusz Krężel.

Po powrocie z Irlandii, grupa polskich specjalistów wzorując się na tamtejszych rozwiązaniach opracowała polski projekt terenu uprzywilejowanego gospodarczo, który został przyjęty przez Sejm w 1994 r. Rok później Rozporządzeniem Rady Ministrów ustanowiono SSE w Mielcu.

Od podstaw

Pierwszym budynkiem, jaki postawiono na terenie strefy była siedziba, oddziału ARP.

— Krytykowano nas za to, że najpierw budujemy sobie pałac. My jednak wiedzieliśmy, że będą tu przyjeżdżali ludzie przyzwyczajeni do wysokiej kultury i standardów pracy. Poza tym globalnego biznesu nie robi się w stodole — tłumaczy Arkadiusz Krężel. Twórcom zależało na tym, aby strefa jak najszybciej ożywiła rynek pracy i poprawiła sytuację materialną mieszkańców regionu. Procedurę wydawania zezwoleń na działalność rozpoczęto w 1996 r.

— Robiono to od ręki. Liczba inwestorów rosła bardzo szybko. Mielec dostał nie tylko kapitał, ale i nową koncepcję biznesu. Zamiast monokultury jednego pracodawcy powstała kultura wielobranżowa. Kryzys został zażegnany — dodaje Arkadiusz Krężel.

Jego opinię podziela Mariusz Błędowski, dyrektor oddziału ARP w Mielcu, zarządzającego pierwszą polską specjalną strefą ekonomiczną.

— Mielec bardzo szybko wszedł do czołówki najbardziej uprzemysłowionych ośrodków w Polsce Wschodniej. Nie byłoby to możliwe bez strefy, tym bardziej, że nasz region leży daleko od głównych rynków zbytu krajowego eksportu, a ponadto jest słabo skomunikowany — dodaje Mariusz Błędowski.

Sukces inwestycyjny strefy w Mielcu zachęcił do tworzenia kolejnych obszarów tego typu. W połowie 1996 r. powstały one w województwach: katowickim i suwalskim, a w kwietniu 1997 r. w łódzkim, wałbrzyskim i legnickim. Strefy tworzono także w kolejnych miesiącach aż do października 1997 r.

Większa odporność

Obecnie w Polsce działa 14 stref. Łącznie stworzyły 186,5 tys. miejsc pracy, a wartość zrealizowanych w nich inwestycji sięgnęła 83,9 mld zł. Strefy nie tylko podniosły innowacyjność regionów, ale stały się także miejscami zorganizowanej przedsiębiorczości. Dziś jedno miejsce pracy w strefie tworzy dwa-trzy miejsca w jej otoczeniu. Natomiast Arkadiusz Krężel uważa, że to właśnie dzięki strefom sytuację gospodarczą Polski można uznać za dobrą. — Widoczne tam zróżnicowanie branżowe gwarantuje odporność na kryzys. Tąpnięcia mogą się zdarzać, jednak ich negatywne skutki są dosyć szybko eliminowane. Poza tym mamy 4-procentowy wzrost eksportu, co oznacza, że nasza produkcja jest coraz lepszej jakości — mówi Arkadiusz Krężel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu