
Po czwartkowej, wyraźnej przecenie piątek nastroje nieznacznie się poprawiły, a giełdy za Atlantykiem podjęły próbę odreagowania. Rynek pozostawał jednak niestabilny, podatny na wszelkie zawirowania. Widoczne to było zwłaszcza w ostatniej godzinie handlu, w której zdynamizowała się podaż, co ograniczyło potencjał indeksów.
Ostatecznie na zamknięciu piątkowej sesji wskaźnik DJ IA taniał o 0,13 proc. Indeks szerokiego rynku S&P500 rósł o 0,22 proc. Z kolei Nasdaq Composite drożał o 1,43 proc. choć w ciągu dnia aprecjacja przewyższała nawet 2 proc.
Giełdy akcji nadal znajdują się pod presją obaw związanych z przyszłością gospodarki. Zdaniem wielu specjalistów, których grono systematycznie rośnie, podwyżki stóp procentowych mogą pójść za daleko zduszając ożywienie gospodarcze.
Niezbyt odległa w czasie recesja stała się dla wielu inwestorów czymś niemal przesądzonym; jedyne pytania teraz to czas jej trwania i dotkliwość jej wpływu na wyniki spółek – stwierdził Chris Harvey, jeden z analityków banku Wells Fargo.
Szczególnym zainteresowaniem inwestorów cieszyły się w piątek akcje spółek wzrostowych po tym jak w poprzednich dniach były na celowniku podaży po wzroście stóp procentowych. Spore wzrosty stały się udziałem m.in. papierów Tesli, Amazona, Netflixa, Apple, Nvidii i Microsoftu.
Na parkiecie brylował sektor związany z turystyką jak w przypadku giganta zakwaterowania Airbnb czy potentatów rejsowych Carnival i Norwegian Cruise Line.
W prestiżowej średniej przemysłowej Dow Jones, skupiającej największe blue chipy najlepiej prezentowały się akcje Boeinga, American Express oraz Salesforce.
Drastyczna przecena ropy w piątek doprowadziła z kolei do mocnych spadków w sektorze spółek paliwowo-energetycznych. Sektor ten, z około 6-proc. stratą był najgorszym spośród 11-tu wchodzących w skład indeksu S&P500.
W skali całego tygodnia indeksy DJ IA i Nasdaq straciły po 4,8 proc. zaś S&P500 5,8 proc. Był to trzeci z rzędu tydzień z ujemnymi zmianami głównych indeksów.
