Po wczorajszej udanej sesji, indeksy na warszawskiej giełdzie kontynuują wzrosty. W skali globalnej niewiele się jednak zmienia – trwa huśtawka nastrojów. Nasdaq spadł wczoraj w nocy o prawie 3 proc., a Dow Jones o 2,4 proc. Nad ranem z Japonii przyszły optymistyczne wieści. W Tokio średnia Nikkei wzrastała o ponad 6 proc. po tym, jak dzień wcześniej zanotowała najniższą poziom od 26 lat.
Skąd taka zmienność? Możliwe, że jesteśmy świadkami wejścia do drugiego etapu bessy, kiedy chwiejące się instytucje finansowe nie mają już największego znaczenia dla notowań.
- Zamieniliśmy obawy finansowe na obawy natury ekonomicznej – komentuje dla Bloomberga Roland Lescure, zarządzający 128 mld USD w paryskim Groupama Asset Management.
Ogromna zmienność giełdowych indeksów jest jednak męcząca.
- Stres jest wyczerpujący. Nie można pozwolić sobie na spuszczenie z oczu notowań nawet na minutę. Przez ciągłe duże wahania można stracić okazję lub doznać wielkich strat – mówi Arthur Cashin, dyrektor w UBS Financial Services, związany z nowojorską giełdą od 44 lat.
- Szukamy kierunków, w jakich podążą gospodarki. Problemem jest to, że spadki kursów akcji prowadzą do zniżek na innych rynkach (surowców, nieruchomości – przyp. red.) – dodaje Roland Lescure.
O stabilizację i odpoczynek dla skołatanych inwestorskich nerwów może być w najbliższym czasie trudno.
- Pomimo różnych interwencji (obniżki stóp procentowych, rządowe plany ratunkowe), kryzys finansowy jeszcze nie ustabilizował się – twierdzi we wczorajszym raporcie specjalnym Gudrun Egger, analityczka wiedeńskiego Erste Banku.
Jej słowa potwierdza brak euforii po zaskakującym wzroście sprzedaży nowych domów we wrześniu w USA. Widać, że inwestorów nie interesuje przeszłość, a odpowiedzi na pytanie jak się zachowają rynki jutro nikt nie zna.
Pomimo pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Ukrainy i Węgier, nasz region nie może liczyć na masowy powrót zagranicznego kapitału.
- Jesteśmy bardzo negatywnie nastawieni na inwestycje na rynkach rozwijających się – mówi Florence Barjou z Lyxor Asset Management (grupa Societe Generale).
- Teraz ludzie naprawdę zdają sobie sprawę, że spowolnienie staje się bardzo globalne i będzie miało skutki w rachunkach bieżących poszczególnych gospodarek – dodaje.