Znajdą twoich przodków, zbadają legendę

opublikowano: 08-09-2019, 22:00

Coraz więcej firm specjalizuje się w poszukiwaniach genealogicznych. Zapotrzebowanie na takie usługi rośnie

Zawód genealog? Teoretycznie nie istnieje. Ta dziedzina wiedzy wciąż jest traktowana jako jedna z odnóg historii. Mimo to na rynku działa coraz więcej jej pasjonatów. Wielu z nich zdecydowało się na własny biznes.

— Polacy są coraz bardziej zainteresowani poznawaniem swoich
korzeni. Odpowiedzią na to są firmy, które specjalizują się w genealogii — mówi
Alan Jakman, właściciel firmy More Maiorum. Poszukiwacze korzeni.
Zobacz więcej

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI:

— Polacy są coraz bardziej zainteresowani poznawaniem swoich korzeni. Odpowiedzią na to są firmy, które specjalizują się w genealogii — mówi Alan Jakman, właściciel firmy More Maiorum. Poszukiwacze korzeni. Fot. ARC

Od pasji do firmy

Od dwóch lat firmę zajmującą się poszukiwaniem rodzinnych koneksji — More Maiorum. Poszukiwacze Korzeni — prowadzi Alan Jakman z Bielska Białej.

— Wszystko zaczęło się od tego, że chciałem poznać losy moich przodków. Okazało się, że pochodzą z różnych regionów Polski, a nawet spoza granic kraju. Dzięki tym poszukiwaniom, które prowadzę już od dziesięciu lat, poznałem różne źródła i zaznajomiłem się ze specyfiką badań archiwalnych w każdym z trzech zaborów Polski — opowiada Alan Jakman.

Swoją pasją pragnął się podzielić, dlatego razem z kolegą jeszcze w liceum stworzył miesięcznik genealogiczny „More Maiorum”, który w zmienionym składzie funkcjonuje do dzisiaj.

— Dzięki niemu zacząłem być mocno kojarzony z genealogią. Coraz częściej zdarzało mi się otrzymywać prośby od osób, które chciały zlecić mi poszukiwanie ich przodków. Zauważyłem, że Polacy są coraz bardziej zainteresowani poznawaniem korzeni swoich rodzin — wspomina Alan Jakman.

Postanowił więc założyć działalność. Na początku w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, żeby wybadać, czy taki biznes rzeczywiście ma sens. Już po 1,5 roku założył własną działalność.

— Zlecenia od klientów spływały i byłem przekonany, że w Polsce jest zapotrzebowanie na tego typu usługi — mówi założyciel More Maiorum.

Poszukiwacze Korzeni. Po dwóch latach prowadzenia firmy przyznaje, że stanowi ona główne źródło jego utrzymania. Zrealizował już około 200 zleceń dla kilkudziesięciu klientów.

Więcej chętnych

More Maiorum. Poszukiwacze Korzeni nie jest jednak jedyną firmą oferującą tego typu usługi.

— Takich działalności pojawia się coraz więcej. Jeszcze kilka lat temu w całej Polsce funkcjonowało ich kilka. Dzisiaj jest co najmniej kilkadziesiąt firm, które się tym zajmują. Jeśli doliczyć do tego szarą strefę, czyli genealogów-amatorów, którzy nie mają działalności, ale realizują zlecenia poszukiwania przodków, ten rynek robi się jeszcze większy — wyjaśnia Alan Jakman.

Na rynku działa również Genus Meum, firma stworzona przez Grzegorza Biłosa. On też zaczynał od poszukiwania własnych korzeni. Pasja szybko przerodziła się w biznes.

— Wymagało to sporej odwagi, ponieważ dla poszukiwań genealogicznych porzuciłem pracę w korporacji. Ale było warto, praca genealoga jest niezwykle ciekawa i pełna niespodzianek — mówi Grzegorz Biłos.

Alan Jakman podkreśla, że praca daje dużą satysfakcję, szczególnie jeśli z powodzeniem udaje się zrekonstruować rodzinną historię czy drzewo genealogiczne. Do tego poszukiwania często idą w zupełnie innym kierunku, niż się pierwotnie zakłada, a po drodze udaje się wyszperać wiele ciekawostek. Zdaniem przedstawicieli rynku genealogicznego poszukiwanie korzeni rodowych ma spory potencjał.

— Nasze społeczeństwo coraz chętniej korzysta z produktów i usług ekskluzywnych, które zaspokoją również potrzeby ducha. Poznawanie dziejów rodziny jest taką usługą, ponieważ daje odpowiedź na pytanie, co składa się na naszą tożsamość — mówi Grzegorz Biłos.

Różne motywacje

Klienci firm genealogicznych szukają swoich korzeni z różnych powodów. Często przychodzą dlatego, że chcą zweryfikować rodzinne legendy o pochodzeniu przodków.

— Dla innych takie poszukiwania są niezbędne ze względu na sprawy spadkowe i majątkowe, jeszcze inni chcą uzyskać prawo do grobu, otrzymać obywatelstwo czy Kartę Polaka — tłumaczy Grzegorz Biłos.

— Niektórym zależy na potwierdzeniu swoich żydowskich albo szlacheckich korzeni. Coraz częściej zdarza się też, że klienci chcą odtworzyć drzewo genealogiczne rodziny, żeby je podarować w prezencie urodzinowym, np. dla dziadków — mówi Alan Jakman.

Realizacja zlecenia genealogicznego, w zależności od stopnia trudności wykonania, może zająć kilka dni albo rok.

— Wszystko zależy od tego, czego potrzebuje klient. Jeśli chce odnaleźć dane kilku przodków, możemy to zrobić w krótkim czasie. Natomiast stworzenie pełnego drzewa genealogicznego zajmie minimum rok — mówi Alan Jakman.

Podobnie z kosztami. Proste zlecenie może się zamknąć w kilkuset złotych, ale stawki za głębsze poszukiwania mogą sięgać od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

— Nasza praca może trwać w nieskończoność, ponieważ jedne odkrycia często prowadzą do kolejnych. Sam badam swoje korzenie już wiele lat, chociaż w tym momencie nie chodzi już o zdobycie tylko danych osób z rodziny, ale odtworzenie sporej części ich biografii — tłumaczy Alan Jakman.

Jak dodaje, zawsze też istnieje ryzyko, że informacji na temat jakiejś osoby w ogóle nie uda się znaleźć. Wiele archiwów kościelnych do 1945 r. zostało spalonych przez Rosjan podczas wojny.

— Współpracę z nami zawsze poprzedza jednak wywiad z klientem. Na podstawie imion i nazwisk członków rodziny oraz dat ich narodzin i śmierci jestem w stanie stwierdzić, czy istnieje jakikolwiek zasób archiwalny na ich temat, a więc czy warto podejmować się zadania — tłumaczy Alan Jakman.

Strażnicy rynku

Właściciele firm genealogicznych dodają też, że rynek tych usług w wielu miejscach trzeba ucywilizować. Dlatego wiosną tego roku siedmiu zawodowych genealogów powołało do życia Stowarzyszenie Polscy Profesjonalni Genealodzy.

— Na polskim rynku jest coraz więcej podmiotów świadczących usługi genealogiczne. Nie wszyscy jednak wykonują swoją prace rzetelnie. Stowarzyszenie powstało, żeby uporządkować te sytuację — mówi Grzegorz Biłos, który objął funkcję prezesa Stowarzyszenia.

Organizacja ma również wspierać firmy genealogiczne.

— Wypracowaliśmy wspólne normy etyki zawodowej oraz współpracy i wymiany doświadczeń. Chcemy zintegrować środowisko, pomóc w rozwiązywaniu problemów, podnoszeniu kwalifikacji oraz reprezentować interesy genealogów zawodowych. Naszym zdaniem najwyższy czas, żeby podnieść rangę naszego zajęcia do miana zawodu — przyznaje Mariusz Michalak, członek stowarzyszenia.

Zapowiada on, że organizacja ta planuje stworzenie studiów z zakresu genealogii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu