Znaleźli drzwi do sukcesu Odpowiedni wybór

Agata Ałykow
opublikowano: 2008-07-23 00:00

Górnośląska firma Kosz zarabia na boomie budowlanym. Ich drzwi trafiają do polskich domów i ekskluzywnych zagranicznych apartamentów.

Firma Kosz z Dzielnej na Dolnym Śląsku

Górnośląska firma Kosz zarabia na boomie budowlanym. Ich drzwi trafiają do polskich domów i ekskluzywnych zagranicznych apartamentów.

Firma ruszyła w 1990 r. przez przypadek. Bogumił Kochel chciał przyzwoicie zarabiać i zrealizować marzenia. Dlatego zrezygnował z pracy na etacie w spółdzielni rolniczej i postanowił wziąć swój los we własne ręce. Na rozruch firmy potrzebny był kredyt, bo Kochel nie miał praktycznie żadnych oszczędności.

— Kupiliśmy maszynę, a w zasadzie sam korpus, do produkcji boazerii. Przed przystąpieniem do pracy trzeba ją było naprawić, a właściwie skonstruować niemalże od podstaw — wspomina Bogumił Kochel.

Pierwsza hala produkcyjna mieściła się w niewielkim budynku gospodarczym obok domu właściciela firmy. Pojawiły się pierwsze zamówienia, dochody rosły, ale cały zysk szedł na inwestycje: dodatkowe maszyny, ulepszanie hali produkcyjnej, lepszej jakości materiały.

Właściciel zdawał sobie sprawę z tego, że żadnej zarobionej złotówki nie ma prawa wydać na nic innego niż tylko na rozbudowę firmy. Była to jedyna gwarancja, że Kosz utrzyma się na rynku i stawi czoła rosnącej konkurencji.

Odpowiedni wybór

Bogumił Kochel starał się poszerzać ofertę firmy. Wpadł na pomysł produkcji modnych w latach 90. drzwi harmonijkowych. Później doszły drewniane domki ogrodowe i całoroczne, z bali, wytwarzane w technologii kanadyjskiej.

— Te domy cieszyły się dużym zainteresowaniem głównie na rynku niemieckim, więc mieliśmy okazję sprawdzić się w sprzedaży eksportowej — opowiada Bogumił Kochel.

Kolejny krok w rozwoju firma zrobiła w 1996 r., gdy w Polsce zaczął się boom na panele podłogowe. Właściciele mieszkań masowo wymieniali na nie stare parkiety i wykładziny PCV. Brakowało jednak materiałów wykończeniowych do paneli. Firma Kosz rozpoczęła więc produkcję m.in. listew przypodłogowych.

— Szybko zrozumieliśmy, że te wyroby tylko krok dzielą nas od produkcji ościeżnic drzwiowych. Wystarczy założyć odpowiednie frezy do maszyny i przeszkolić ludzi — mówi dyrektor handlowy Marek Kapica.

Firma poszerzyła ofertę także o profile i elementy meblowe — w tym fronty — oraz parapety podokienne. To — jak się okazało — był strzał w dziesiątkę. Wkrótce Kosz zabrał się również do produkcji drzwi w kooperacji z francuską firmą. Ostatecznie jednak właściciel postanowił ją usamodzielnić.

— Dojrzewaliśmy do tego przez wiele lat, uczyliśmy się, zbieraliśmy doświadczenia. W końcu poczuliśmy się gotowi, by wprowadzić na rynek własną markę, której europejska premiera odbyła się jesienią ubiegłego roku w Paryżu — mówi Bogumił Kochel.

Pojawił się jednak problem. Nazwa firmy, choć solidnej i ze stałymi klientami, źle kojarzyła się tym, którzy szukali modnych wzorów. Mało kto chciał mieć drzwi — co prawda efektowne i solidne — ale z Kosza. Właściciel postanowił więc znaleźć dla tej części asortymentu adekwatną nazwę. Tak powstało Invado. Po wielu testach okazało się, że podoba się klientom, bo pasuje do wzornictwa i brzmi światowo.

Kosz nie rozstał się jednak całkowicie ze starą nazwą. Firmuje nią listwy przypodłogowe, wykończeniowe i akcesoria do produkcji mebli.

Jakością w konkurencję

Kosz nie jest jedynym w Polsce producentem drzwi. Ma sporą konkurencję, która także robi wszystko, by pozyskać jak najwięcej klientów. Dlatego Bogumił Kochel bardzo wyśrubował standardy jakościowe. Stara się, by przy zachowaniu umiarkowanych cen produkty były zarówno ładne, jak i solidne. Wdraża więc tylko najlepsze, wręcz designerskie projekty i używa dobrych materiałów.

Wyróżnikiem produktów pod marką Invado jest okleina enduro i nowoczesna, własna technologia, nad którą firma stale pracuje, a która, jak podkreśla Bogumił Kochel, będzie rewolucją na rynku drzwi okleinowanych.

Produkty górnośląskiej firmy są dostępne w krajowych marketach budowlanych, a także za granicą. Eksport stanowi ponad 40 proc. sprzedaży, przede wszystkim do Czech, na Węgry i Słowację. Przedstawiciele firmy stale odwiedzają targi, zarówno krajowe, jak i zagraniczne, by nawiązywać nowe kontakty handlowe. Dzięki tej aktywności drzwi z linii Invado trafiły do centralnego salonu BMW w Pradze, apartamentowców Marina i Toskana w Budapeszcie i mają szansę pokonać konkurencję w Libanie.

Grunt to pracownik

Gdy 18 lat temu Kosz rozpoczynał działalność, zatrudniał kilkanaście osób. Dziś ma ponad 250 pracowników. Ale to nie koniec.

— To stabilna firma, o bardzo dużym znaczeniu na lokalnym rynku pracy. Stale zgłasza potrzeby kadrowe i pozostaje w kontakcie z naszym urzędem — mówi Jadwiga Kandora, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Lublińcu.

Właściciel stara się, by jego pracownicy regularnie podnosili kwalifikacje.

— Wiemy, że dobry pracownik to skarb, dlatego systematycznie organizujemy szkolenia, m.in. z zakresu negocjacji, technik sprzedaży czy zarządzania czasem — informuje Bogumił Kochel.

Poprawia też warunki socjalne. Dziś Kosz to wielkie hale produkcyjne wraz z biurowcem. Są tu szatnie, stołówka dla załogi. Sukcesywnie rosną też zarobki pracowników.

Należą do elity

Nasza organizacja zrzesza około 170 firm na ponad 2 tys. działających w branży. Przyjmujemy wyłącznie firmy najlepsze pod względem jakości wyrobów oraz stosujące się do wymagań obowiązującego prawa.

Firma Kosz spełnia wszystkie te kryteria. Przede wszystkim jej oferta powstaje w zgodzie z normami jakościowymi, na podstawie specjalistycznych badań i najnowszych trendów związanych ze stosowaniem systemów produkcji. Rozwija się w przemyślanym kierunku i unowocześnia produkcję.

Ważne jest dla nas także to, że Kosz jest firmą uczciwą. Zanim przystąpiła do związku, musiała wykazać, że systematycznie rozlicza się z ZUS, urzędem skarbowym i kooperantami.

Zdzisław Maliszewski

Polskie Okna i Drzwi — Związek Producentów, Dostawców i Dystrybutorów w Warszawie

Agata Ałykow