Gdy dostali rachunek za posiłek w restauracji widniała na nim zniżka w wysokości pięciu procent za „grzeczne dzieci”.
Prowadzący restaurację Antonio Ferrari, powiedział, że w ten sposób chcą dać znać klientom, że z przyjemnością restauracja gości dzieci – o „ile są grzeczne”.
- Gdy rodzice są opryskliwi, wówczas dzieci myślą, że wszystko im wolno. Mogą wchodzić na stoły w butach, bawić się w łazience i rozkręcać krany lub irytować innych klientów – wyjaśnił Ferrari, który prowadzi restaurację od 12 lat.
- Rzadko trafiają się u nas grzeczne dzieci. Nasza restauracja to w zasadzie winiarnia. Nie mamy dziecięcego menu czy specjalnych ofert, ale w niedziele rodzice często przychodzą z dziećmi – dodał.
Menedżer wyjaśnił, że w niedzielę przy stoliku było sześć osób dorosłych i pięcioro dzieci, a obsługa tych gości była czystą przyjemnością. Ferrari był pod ogromnym wrażeniem, gdy po posiłku dzieci zajęły się swoimi kolorowankami i lekcjami, gdy rodzice rozkoszowali się winem.

