Wydawało się, że informacje i dane zaprezentowane przed sesją na Wall Street miały raczej pozytywny wydźwięk.
Opadły bowiem nieco emocje związane z pomocą dla Grecji po poniedziałkowym spotkaniu Eurogrupy, zaś zamówienia na dobra trwałego użytku w USA okazały się lepsze niż oczekiwali tego analitycy.
Niestety indeksy zaczęły dzień od przeceny, w czym pewien udział miał słaby odczyt wskaźnika S&P\Case-Shiller odnośnie zmiany cen nieruchomości w 20 największych amerykańskich metropoliach. Dynamika wyniosła we wrześniu jedynie 0,3 proc. w ujęciu rocznym podczas gdy analitycy oczekiwali wzrostu indeksu o 2,9 proc.
Bardzo miło zaskoczył indeks zaufania konsumentów Conference Board, który wzrósł do najwyższego poziomu od czterech lat. Propopytowym impulsem powinien być też odczyt wskaźnika aktywności produkcyjnej w rejonie Richmond.
Słabo za to wypadła publikacja indeksu cen nieruchomości FHFA, który odnotował niższą dynamikę wzrostu niż oczekiwano.
Nienajlepsze dane z rynku nieruchomości znajdują obecnie wśród handlujących większy posłuch, co przekłada się na czerwone odcienie indeksów.