Znów bubel. Czy tak dalej musi być?

Tym razem absurdalny i niebezpieczny dla firm przepis prawny przycupnął sobie cichutko w ustawie o ochronie środowiska. Mówi on, że jeśli przedsiębiorca zamierzający wynająć np. halę produkcyjną lub linię technologiczną nie zostawi sporych pieniędzy w gabinecie notariusza, to cała umowa jest do kosza. Brak aktu notarialnego unieważnia kontrakt. Kto do tego dopuścił — pytają prawnicy? Toż to nijak się ma do regulacji kodeksu cywilnego, który jest właśnie od wskazywania, jakie umowy trzeba sporządzać w formie aktu notarialnego. To kpina z podstawowych zasad przyzwoitej legislacji. Przeszła zupełnie niepostrzeżenie. Nikt z twórców tego prawa nie raczył poinformować o nowym obowiązku przedsiębiorców. No cóż, pomylili się, a poza tym — nieznajomość prawa szkodzi. Ale kto będący przy zdrowych zmysłach spodziewałby się, że formy zawieranych kontraktów mogą narzucać firmom urzędnicy resortu ochrony środowiska? Można się domyślać, że jedynymi doskonale poinformowanymi w tym zakresie mogą być notariusze. Zapewne już czekają...

book icon
Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie Subskrypcja PB
Premium Offer
Poznaj „PB”
79 zł 7,90 zł / miesiąc
przez pierwsze 3 miesiące
Chcesz nas lepiej poznać? Wypróbuj dostęp do pb.pl przez trzy miesiące w promocyjnej cenie!
WYBIERZ
Rabat 30%
Basic Offer
„PB" NA 12 MIESIĘCY
663 zł / rok
Skorzystaj z 30% rabatu
Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok. Zaoszczędzisz 285 zł.
WYBIERZ