Do Włodzimierza Karpińskiego, ministra skarbu, 11 marca wpłynęło pismo Izby Domów Maklerskich (IDM) kwestionujące strategię Giełdy Papierów Wartościowych (GPW). Podpisali je Maciej Trybuchowski, przewodniczący Rady Domów Maklerskich, i Waldemar Markiewicz, prezes IDM.

„Należy podkreślić, że Giełda Papierów Wartościowych (GPW) ma pozycję monopolisty na rynku, co czyni zeń partnera jedynego wyboru dla domów maklerskich działających w Polsce. Uprzywilejowana pozycja na rynku powinna stanowić tym większą obligację do podporządkowania interesów spółki interesom rynku kapitałowego w Polsce” — czytamy w podsumowaniu dokumentu. 13 marca zarząd GPW wysłał pismo do IDM. „Po uważnej lekturze listu do Ministra Skarbu opatrzonego Panów podpisami chcielibyśmy tylko prosić o nieutożsamianie reprezentowanych przez panów interesów z interesem polskiej gospodarki (…)” — czytamy w piśmie GPW.
— Jesteśmy niemile zaskoczeni retoryką zawartą w piśmie kierownictwa IDM i przyjętym trybem postępowania. To próba wypaczenia naszej strategii w imię bezpardonowej już walki o własne cele, a nie o długoterminowe dobro rynku. Poza tym dyskusje na temat strategii prowadzi się przede wszystkim z jej autorami, a przynajmniej z ich udziałem — podkreśla Adam Maciejewski, prezes GPW.
Tym ostatnim nawiązuje do tego, że skierowanego do ministra pisma GPW nie dostała nawet do wiadomości. Zaznacza, że GPW jest zawsze gotowa do dyskusji. Zdaniem Adama Maciejewskiego, całe pismo sprowadza się do żądania obniżenia opłat pobieranych przez GPW od domów maklerskich.
— Gdyby utrzymać dotychczasową dynamikę rozwoju działalności podstawowej GPW, generowaną dotychczas głównie przez prywatyzację, to i tak wzrost rynku nie pozwoliłby na znaczące obniżenie opłat. Cudów nie ma. To jest ekonomia skali. Dlatego trzeba szukać innych źródeł rozwoju GPW, które pozwolą na obniżenie kosztów pojedynczej transakcji. Takim sposobem, choć niewystarczającym, jest np. połączenie z giełdą wiedeńską — tłumaczy Adam Maciejewski.
Waldemar Markiewicz nie chciał komentować pisma GPW, ale podkreślił, że korespondencja IDM została skierowana do ministra, bo to na szczeblu rządowym zapadnie ostateczna decyzja o połączeniu giełd.
— Pisze się do decydentów — zaznacza Waldemar Markiewicz. Maciej Trybuchowski odmówił jakichkolwiek komentarzy.
— Nic dziwnego. Zostali zaatakowani personalnie, a osoby związane z prezesem giełdy starają się podzielić środowisko brokerów. Wracają scenariusze ćwiczone wcześniej przez Ludwika Sobolewskiego — mówi osoba związana z branżą. Być może sygnatariusze listu milczą także dlatego, że część środowiska maklerskiego wcale nie jest zachwycona pismem IDM. Jego treści wysłanego do ministra z nimi nie konsultowano. I byli wśród nich ci, którzy nieraz grali pierwsze skrzypce w sporach domów maklerskich z GPW.
— Na pewno nie konsultowałem tego pisma. Wszyscy są zresztą nim dosyć skonsternowani — mówi szef jednego z brokerów.
— Pismo zostało stworzone przez osoby pod nim podpisane. Ja je dostałem po tym, jak zostało wysłane. Nie jest to najlepszy sposób załatwiania spraw — mówi jego konkurent. Waldemar Markiewicz zaznacza, że dokument został przygotowany przez statutowe organy organizacji branżowej.
— Podpisał je przewodniczący Rady Domów Maklerskich, bo jego treść była uzgodniona w ramach rady. Odzwierciedla również opinie i oczekiwania znanych osób spoza niej — podkreśla Waldemar Markiewicz. Rada Domów Maklerskich skupia przedstawicieli siedmiu brokerów. Kolejnego reprezentuje prezes IDM.