Po poniedziałkowym optymizmie pozostało tylko wspomnienie. Wśród przyczyn pogorszenia nastrojów analitycy wymieniają przede wszystkim niepokój związany z kryzysem zadłużeniowym w Europie, słabe dane makro i kilka „złych” raportów kwartalnych.
Na finiszu sesji indeks Dow Jones Ia tracił 1,74 proc. S&P500 zniżkował o 2,00 proc. zaś Nasdaq spadał o 2,26 proc.
Odwołanie środowego szczytu ministrów finansów eurolandu wzbudziło sporo zamieszania, gdyż rynki miały nadzieję na ostateczne rozstrzygnięcia. Jasno dowodzi to, że nadal nie ma konsensusu, a sprawa jest dużo poważniejsza niż oceniali politycy.
Oczywiście kłopoty Starego Kontynentu są istotne również z amerykańskiej perspektywy, gdyż Europa jest jednym z najważniejszych parterów handlowych USA.
Potencjał obozu niedźwiedzi wspierały we wtorek również dane makro. Zaczęło się od wyższego niż prognozowali analitycy spadku indeksu S&P/Case-Shiller Composite obrazującego zmiany cen nieruchomości w 20 największych amerykańskich metropoliach. Potem okazało się, że również zaufanie konsumentów, które spadło było gorsze od oczekiwań. Z kolei indeks cen nieruchomości FHFA zamiast spodziewanego wzrostu o 0,1 proc. spadł o taką wartość. Rozczarował także odczyt wskaźnika Fed z Richmond, oceniającego koniunkturę gospodarczą panującą w tej części USA. Indeks utrzymał się na poziomie -6 pkt, takim jak we wrześniu, podczas gdy analitycy liczyli na wzrost do +1 pkt.
Do tego pesymizmu dołożyło się też kilka spółek. Konglomerat 3M nie sprostał oczekiwaniom odnośnie kwartalnego zysku a na dodatek zredukował prognozę na cały bieżący rok. W efekcie kurs akcji tego członka indeksu DJ IA spadał momentami o ponad 6 proc.
Zniżkowała też wycena papierów UPS, drugiej obok FedEx największej amerykańskiej firmy spedycyjno-kurierskiej. Jej dyrektor wykonawczy stwierdził iż zauważa kontynuacje spowolnienia gospodarczego.