Żonglowanie pieniędzmi na autobusy

opublikowano: 14-04-2019, 22:00

W tym roku rząd dofinansuje regionalne połączenia 400 mln zł. Samorządy dorzucą rocznie 100 mln zł.

W ramach Nowej Piątki PiS Jarosław Kaczyński, prezes ugrupowania, obiecał odbudowę regionalnych połączeń autobusowych. Pierwotnie w projekcie ustawy o tzw. funduszu autobusowym przewidziano, że rocznie budżet państwa będzie dopłacać do nich 800 mln zł. Obecnie Ministerstwo Infrastruktury (MI) przedstawiło drugą wersję dokumentu. Przewidziano w nim, że w tym roku skarb państwa dofinansuje autobusy 400 mln zł, a dopiero od przyszłego roku kwota wzrośnie dwukrotnie.

Mniej będą dokładać też samorządy. W pierwotnej wersji zakładano, że dofinansują co najmniej 30 proc. ceny usługi pokrywanej z funduszu, czyli kwoty deficytu pojedynczej linii o charakterze użyteczności publicznej. W bieżącej wskaźnik spadł do 10 proc. Krzysztof Baranowski, starosta powiatu lipnowskiego, który samodzielnie zbudował komunikację publiczną, uważa, że to krok w dobrym kierunku, bo zbyt wygórowany próg dofinansowania może zniechęcać samorządy mające mało pieniędzy do uruchamiania jakichkolwiek połączeń.

Wątpliwości budzą natomiast wyliczenia samorządowych dopłat zawarte w ocenie skutków regulacji. Wskaźnikowo MI przewidział bowiem ich trzykrotny spadek, ale kwotowo zmniejszą się ze 150 mln zł planowanych pierwotnie do 100 mln zł rocznie wpisanych w aktualnej wersji.

Bez miejskiej komunikacji

Bartosz Jakubowski, ekspert Klubu Jagiellońskiego, krytykował umożliwienie miastom na prawach powiatu korzystania z dopłat rządowych, co przewidywała pierwotna wersja projektu. Obawiał się, że wykorzystają większość dotacji i na odbudowę połączeń w sołectwach nie starczy pieniędzy. W nowej wersji projektu rządowi urzędnicy przewidzieli, że przepisy nie będą dotyczyły przewozów realizowanych w ramach komunikacji miejskiej.

— Nie rozwiązuje to problemu. Zdarza się, że autobusy komunikacji miejskiej kursują na tereny wiejskie i nie należy pozbawiać ich możliwości dofinansowania — twierdzi Bartosz Jakubowski.

Sporo zmian resort infrastruktury wprowadził także w ustawie o publicznym transporcie zbiorowym. MI pracuje nad nią od początku kadencji rządu. Właśnie przedstawiono dwunastą wersję projektu. W poprzedniej, z marca tego roku, przewidziano, że umowy na transport autobusowy będą zawieranie co roku dla każdej linii. Miałoby to ułatwić wyliczanie deficytu. Pomysł skrytykowały samorządy miejskie i przewoźnicy, na przykład stołeczny ZTM. Podkreślano, że w Warszawie działa około 300 linii. Niektóre obsługiwane są w ramach wieloletnich kontraktów, zabezpieczających inwestycje w tabor. Propozycje MI zniszczyłyby ten system. W nowym projekcie resort wyłączył jednak komunikację miejską z obowiązku zawierania kontraktów na kursowanie po każdej trasie.

Optymalizacja z załącznikiem

W dotychczasowych wersjach wątpliwości samorządów budziłyteż zapisy uprawniające marszałków województw do optymalizowania listy połączeń proponowanych przez lokalne władze niższych szczebli oraz do opracowania planów transportowych. Nie było jasne, co się stanie, jeśli linia zgłoszona przez lokalne władze nie znajdzie się w planie transportowym. W aktualnej wersji przewidziano, że jeśli propozycje komunikacyjne nie zostaną uwzględnione przez marszałka, samorządy niższych szczebli mogą podjąć uchwałę dotyczącą obsługi tych linii i przekazać ją władzom województwa jako załącznik do planu transportowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu