Zortrax tłumaczy się z kontraktu widma

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2016-08-11 22:00

Fiasko współpracy z Dellem wyszło nam na zdrowie — twierdzi producent drukarek 3D, który dwa lata temu chwalił się megakontraktem.

Zortrax — firma z Olsztyna, produkująca drukarki 3D — przez dwa ostatnie lata jaśniał na firmamencie polskiej sceny start- -upów. Gwiazda przygasła jednak w ubiegłym tygodniu, gdy okazało się, że megakontrakt z firmą Dell na dostawę 5 tysięcy drukarek, który pozwolił firmie wypłynąć na szerokie wody (Zortrax chwalił się nim m.in. inwestorom, którzy dwa lata temu kupowali jego obligacje), spełzł na niczym.

DWIE STRONY MEDALU:
DWIE STRONY MEDALU:
Rafał Tomasiak, prezes i założyciel Zortraksa, tłumaczy, że dla małej, szerzej nieznanej firmy kontrakt z globalnym koncernem mógł być wielką szansą i wielkim zagrożeniem.
Tomasz Pikuła

Informacja, że firma nigdy nie dostarczyła drukarek gigantowi, uderzyła w wizerunek producenta drukarek 3D na tyle mocno, że Rafał Tomasiak, prezes i założyciel spółki, zdecydował się przerwać zagraniczny urlop i wrócić do Polski, by sprawę wyjaśnić. Jak twierdzi, „kontrakt” był w istocie tylko porozumieniem.

— Firma Dell sama się do nas zgłosiła. Porozumienie, które z nią podpisaliśmy, dotyczyło dostawy naszych drukarek. Wszystko wskazywało na to, że jesteśmy w stanie zrealizować wspólne ustalenia, dlatego poinformowaliśmy o współpracy z Dellem w memorandum towarzyszącym emisji obligacji. Później jednak zdecydowaliśmy się na rozwiązanie porozumienia — mówi Rafał Tomasiak.

Mały może mniej

Prezes nie ujawnia, co dokładnie skłoniło Zortrax do zerwania współpracy. Przypomina tylko, że dwa lata temu firma stawiała pierwsze kroki na rynku i mogła nie sprostać gigantycznemu zamówieniu, a ewentualne fiasko mogłoby ją unicestwić.

— Na początku 2014 r. nasze moce produkcyjne były ograniczone.Jednym z głównych celów emisji obligacji było stworzenie nowej linii produkcyjnej, która zwiększyła skalę produkcji z kilku sztuk tygodniowo do kilkuset miesięcznie — wyjaśnia Rafał Tomasiak. W jego ocenie, nawiązanie współpracy z Dellem było wyjątkową okazją, która daleko wykraczała poza plany

Zortraksa w 2014 r. Ostatecznie olsztyńska spółka zdecydowała się na wolniejszy rozwój na bazie współpracy z wieloma mniejszymi odbiorcami, a nie jednym potężnym klientem. Ta strategia uczyniła firmę największym producentem drukarek 3D w Polsce, którego produkty cieszą się światową renomą.

Poufne rozstanie

Rafał Tomasiak podkreśla, że Zortrax informował o wszystkim zainteresowanych obligatariuszy i akcjonariuszy, a w memorandum dotyczącym emisji akcji w 2015 r. nie umieścił tej informacji z obawy o... reakcję Della.

— Kwestia umowy była bardzo wrażliwa i obawialiśmy się zrobić coś, co mogłoby narazić Zortrax na kary i ewentualne koszty wynikające z klauzuli poufności. Uznaliśmy, że nie jest to obecnie istotne. Liczyły się wyniki finansowe, prezentowane w sprawozdaniach. To było ważne dla inwestorów — tłumaczy prezes. Podtrzymuje giełdowe plany debiutu Zortraksa. Może on nastąpić pod koniec 2017 r.

Dzięki inwestycji miliardera Dariusza Miłka, który za ponad 40 mln zł kupił 15 proc. akcji, firmie nie spieszy się na GPW. — Pieniądze od nowego akcjonariusza chcemy przeznaczyć na prace nad nowymi urządzeniami, rozwój parku maszynowego oraz przeprowadzkę działu badań i rozwoju Chin z Polski — mówi Rafał Tomasiak. © Ⓟ