ZWIĄZEK WYBRAŁ TAŃSZĄ PROPOZYCJĘ
Wizja uważa, że PZPN zawierając kontrakt z Canal+ nie podjął najlepszej decyzji
CHCIELI DAĆ WIĘCEJ: Zaproponowaliśmy większe pieniądze, jednak do rozmów nie doszło — mówi Marcin Kubacki, szef Wizji Sport. fot. Grzegorz Kawecki
Zdaniem niektórych analityków, 30 mln DEM (około 63 mln zł), które corocznie ma płacić Canal+ za prawa transmisji meczów ligi piłki nożnej, nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Jest to mniej więcej jedna trzecia przychodów stacji w Polsce. Przedstawiciele Canal+ uważają, że transakcja doprowadzi do znacznego wzrostu zainteresowania ich ofertą, a przy okazji odbierze widzów konkurencji.
We wtorek PZPN zdecydował się podpisać z telewizją Canal+ kontrakt na wyłączną transmisję rozgrywek ligowych przez najbliższych pięć lat. Kontrakt opiewa na blisko 200 mln DEM (420 mln zł).
Nie mogli inaczej
21 czerwca Wizja Sport wystosowała do PZPN oficjalną ofertę, w której zaproponowała znacznie większe pieniądze za mniej korzystny kontrakt (oferta dotyczyła jedynie praw do transmisji, nie obejmowała reklam na koszulkach i wokół stadionu).
— Do dzisiaj nie otrzymaliśmy odpowiedzi — podkreśla Marcin Kubacki, szef Wizji Sport.
Sprawą był zainteresowany także szwajcarski koncern medialny Kinowelt.
— Nie mogliśmy zorganizować przetargu, ponieważ PZPN mógł sprzedać wszystkie prawa w jednym pakiecie poprzez renegocjowanie obowiązujących już umów. Wybraliśmy dobro wszystkich. Dostaliśmy jedną konkretną ofertę, ale już po całej sprawie. Oferent chciał wyłożyć pieniądze, ale ze względu na podpisane wcześniej przez kluby umowy sprawy ciągnęłyby się po sądach i trwały latami — uważa Zbigniew Boniek, wiceprezes PZPN, pomysłodawca całej akcji.
— Canal+ już wcześniej posiadał prawa do większości spotkań, a pozostała część należała do firmy UFA. Te dwa podmioty porozumiały się, a bez ich zgody żaden ruch nie byłby możliwy — mówi Michał Listkiewicz, prezes PZPN.
— Z całą pewnością sprawę można było rozwiązać inaczej — uważa Marcin Kubacki.
Kontrakt podpisano na pięć lat z możliwością przedłużenia o kolejne cztery. Wartość umowy jest objęta tajemnicą. Podano jedynie informację, że każdy z pierwszoligowców otrzyma od 1,3 do 1,8 mln DEM (2,7-3,8 mln zł), a część klubów dostanie po zakończeniu rozgrywek dodatkowo po kilkaset tysięcy marek za zajęcie wysokich miejsc. 20 drugoligowych klubów otrzyma 4,5 mln DEM (9,45 mln zł). Tak więc wartość kontraktu sięga 30 mln DEM (63 mln zł) za rok. Przez pięć lat Canal+ wyłoży na ten cel ponad 150 mln DEM (320 mln zł).
Problematyczny wydatek
Część analityków uważa, że tak duże pieniądze wyłożone przez Canal+ nie mają uzasadnienia ekonomicznego. Zakładając, że abonament Canal+ wynosi 38 zł (w Cyfrze+ jest to co najmniej 39 zł) pieniądze wyłożone na kontrakt stanowią równowartość ponad jednej trzeciej przychodów całego polskiego Canal+. Zamknął on 1999 rok stratą 25 milionów euro (ponad 100 mln zł). Jednak przedstawiciele Canal+ zapewniają, że umowa jest korzystna.
— Co druga osoba, która decyduje się na kupno dekodera lub zestawu cyfrowego, robi to ze względu na piłkę nożną. Dyskredytuje to także ofertę innych kanałów sportowych i zamyka drogę do ligowych transmisji piłkarskich naszym konkurentom — wyjaśnia Tomasz Kaźmierowski, zastępca dyrektora generalnego Canal+.
Wizja się zastanowi
Andrzej Muras, prezes Wizji TV, niechętnie komentuje decyzję PZPN.
— Kontrakt został podpisany. Teraz to sprawa PZPN-u. W końcu to oni powinni dbać o pieniądze. Czasami sprawy są dziwnie rozstrzygane — mówi Andrzej Muras.
— Na razie nie podejmujemy żadnych kroków prawnych. Musimy wszystko rozważyć — dodaje Marcin Kubacki.
Analitycy wskazują na olbrzymie koszty praw do transmisji.
— Walka o kontrakt z PZPN to odpowiedź Canal+ na sukces Wizji Sport. Mecze rodzimej ligi piłki nożnej są bardzo istotnym elementem sportowego repertuaru dostarczanego satelitarnie na polski rynek. Konkurencja obu platform cyfrowych jest coraz bardziej zaciekła — opowiada Krzysztof Surgowt, prezes polskiego oddziału operatora satelitarnego Astra.
Po ogłoszeniu decyzji PZPN pojawiły się głosy, że część klubów jest z niej niezadowolona, gdyż, ich zdaniem, prawa można było sprzedać drożej. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że oprócz Legii Daewoo na wtorkowym spotkaniu w PZPN protestowały także inne kluby, m.in. chorzowski Ruch. Część klubów uważa, że niepotrzebnie podpisano kontrakt na pięć lat, ponieważ za kilka lat te same prawa będą co najmniej dwa razy droższe.
— Podpisaliśmy kontrakt za zgodą wszystkich prezesów klubów piłkarskich i w porozumieniu z klubami — podkreśla Michał Listkiewicz, prezes PZPN.
— Jest to uchwała PZPN. Wszystkie kluby poza Legią ją zaakceptowały. Jeżeli klub nie chce się podporządkować, nie może uczestniczyć w rozgrywkach — dodaje Zbigniew Boniek.