Wzrost cen węgla koksowego na rynkach globalnych mocno zmienił nastroje związkowców w Jastrzębskiej Spółce Węglowej (JSW). Po ugodowej postawie z września 2015 r., kiedy związki zawarły z zarządem porozumienie ograniczające niektóre składniki wynagrodzenia, nie ma już śladu.

Chcą o renegocjowania tego porozumienia, zwłaszcza zapisów zawieszających na trzy lata wypłatę czternastej pensji, deputatu węglowego oraz zmieniających zasady naliczania nagrody barbórkowej. Zarząd się nie zgadza. Problemem są banki, które od tych cięć uzależniały w 2015 r. nowy harmonogram spłaty obligacji na kwotę około 1,3 mld zł.
— W tej sytuacji każdy z obligatariuszy, zgodnie z umową, natychmiast zażąda spłaty zobowiązań, co oznacza upadłość i utratę ponad 21 tys. miejsc pracy w JSW i kolejnych tysięcy w firmach współpracujących z nami — mówi Tomasz Gawlik, prezes JSW.
Wzrost cen zachęca też związkowców do obrony kopalni Krupiński, która ma zostać przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, a następnie zamknięta. Zgodziło się już na to Ministerstwo Energii, ale górnicy żądają zmiany tej decyzji, grożąc strajkiem. Zarząd JSW powtarza często, że wzrost cen węgla nie jest trwały i nie ma uzasadnienia w realnej gospodarce.
