Związki z PKN grożą zarządowi
Podpisaliśmy porozumienie w sprawie restrukturyzacji zatrudnienia ze wszystkimi związkami zawodowymi — pochwalił się Andrzej Modrzejewski, prezes Polskiego Koncernu Naftowego, podczas wczorajszej konferencji prasowej. Związkowcy byłego CPN zaprzeczają. Twierdzą, że druga część dokumentu wciąż czeka na podpisy zarządu, i grożą zaostrzeniem protestu.
— Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że firma jest tuż przed kolejną ofertą i potrafimy to wykorzystać — ostrzega Walenty Cywiński, szef Solidarności w eks-CPN.
Jego zdaniem, w PKN wciąż trwa spór zbiorowy.
— Na razie firma jest tylko oflagowana, jednak jeśli podczas najbliższego spotkania prezes nie podpisze drugiej części porozumienia, zaostrzymy protest — dodaje związkowiec.
Zaostrzymy protest
Spotkanie z zarządem koncernu odbędzie się w poniedziałek. Związkowcy oczekują, że prezes Modrzejewski zgodzi się na udział przedstawicieli załogi w pracach zespołów zajmujących się redukcjami zatrudnienia w PKN. Reguluje to druga część porozumienia.
— Pierwsza, podpisana w maju, była praktycznie powtórzeniem ubiegłorocznych ustaleń. Dotyczyła tworzenia jednostek regionalnych na bazie dawnych oddziałów CPN i sposobu zagospodarowania majątku — wyjaśnia Walenty Cywiński.
Jak twierdzi szef Solidarności, w maju uzgodniono, że 42 spośród 153 Zakładów Produktów Naftowych wejdą w skład regionalnych jednostek PKN z pełnym zatrudnieniem.
— Niedawno jednak otrzymaliśmy informację, że tuż po przeniesieniu ZPN-ów rozpoczną się w nich zwolnienia, które obejmą około 250 osób. Chcemy, aby każda redukcja była rozpatrywana indywidualnie. Chcemy również mieć wpływ na decyzje o zwolnieniach zarówno w zakładach włączonych do jednostek, jak i w pozostałych — przewidzianych do prywatyzacji i likwidacji — mówi związkowiec.
Jego zdaniem, bezpośrednią przyczyną trwającej już półtora miesiąca akcji protestacyjnej pracowników PKN było nierealizowanie przez zarząd ubiegłorocznego porozumienia i rozpoczęcie zwolnień grupowych w byłym CPN. Także w tym przypadku związkowcy chcą mieć wpływ na decyzje o redukcjach.
Bogata spółka
Według ich szacunków, jeśli zarząd nadal będzie realizował dotychczasową politykę, pracę w koncernie straci ponad 3 tys. z 6 tys. pracowników byłego CPN (licząc od września 1999 r.). Walenty Cywiński uważa, że część stanowisk pracy można by zachować.
— Spółka zamierza się rozwijać i w przyszłości będzie potrzebowała nowych pracowników. Stać ją na to, by czasowo utrzymać nadwyżkę zatrudnienia — przekonuje szef Solidarności.
Dodatkowo związkowcy domagają się, żeby cztero- lub siedmiomiesięczne odprawy przysługiwały nie tylko zwalnianym, ale również tym, którzy dostaną pracę w spółkach wydzielonych z PKN.
MNOŻĄ SIĘ SPÓŁKI: W ubiegłym roku ze struktur Polskiego Koncernu Naftowego wydzielono 26 spółek. Zatrudnienie znalazło w nich 1940 osób. W tym roku zarząd planuje utworzenie kolejnych spółek na bazie zakładów transportowych. Odejdzie do nich ponad 1200 pracowników koncernu.