Związkowcy mają rację

Zgadzam się ze związkowcami, też chcę żeby w Polsce było lepiej, chciałbym więcej zarabiać i mniej pracować. A tak można podsumować hasła z tego protestu.

Wiem co mówię, bo - w odróżnieniu od wielu komentatorów - codziennie byłem w miasteczku związkowym, by posłuchać protestujących. Nie liderów związków, bo ci są politykami i tak, jak politycy, przekaz mają do bólu przewidywalny, lecz tych mieszkających w namiotach na zimnie i deszczu. Cel mam ze związkowcami wspólnym, ale pomysły jak do niego dojść - zgoła odmienne.  

Związkowcy tylko udają, że nie lubią premiera - przy pomniku warta honorowa
Zobacz więcej

Związkowcy tylko udają, że nie lubią premiera - przy pomniku warta honorowa

Otóż związkowcy protestują przeciw elastycznemu rozliczaniu czasu pracy. Tymczasem w większości prywatnych średnich i małych firm tak, się właśnie pracuje. Jest klient i kontrakt, to się pracuje dłużej. Będzie mniej zamówień, to krócej. Czas odbijania karty po 8 godzinach już dawno minęły. I przepisy są dla nich wybawieniem. Związkowcy chcą także skrócić czas pracy z 40 do 38 godzin tygodniowo. Nie rozumiem, jak praca krótsza o 24 minuty dziennie ma kogoś uszczęśliwić i wesprzeć gospodarkę.  

Protestujący kwestionują też podniesienie wieku emerytalnego. Zapominają przy tym, że żyjemy - na szczęście - coraz dłużej. A to oznacza, że zmienia się proporcja lat pracy (składkowania) do lat pobierania emerytury. Składka emerytalna to 19,52 proc. pensji. Prosta matematyka pokazuje, że przez rok na emeryturę odłożymy nieco ponad dwie pensje (2,34). Przez 40 lat pracy da to niespełna 94 pensje. Zakładając, że na starość wystarczy nam 75 proc. pensji, to uzbieramy na 125 wypłat, czyli nieco ponad 10 lat (dla uproszczenia pominąłem procent składany, bo w ZUS jest dyskusyjny, koszty i opłaty). To pokazuje, że nie wydłużając wieku emerytalnego trzeba będzie podnieść składki emerytalne lub obniżyć emeryturę. 

Związkowcy domagają się także znacznego podwyższenia płacy minimalnej. I to w sytuacji, gdy jest 1,95 mln zarejestrowanych bezrobotnych. Czy jeśli te osoby będą na starcie miały dostawać wyższą pensję, to będzie im łatwiej czy trudniej znaleźć pracę? Odpowiedź oczywista.  

Polska potrzebuje zwiększenia zatrudnienia, a do tego potrzeba inwestycji, zamówień, zwiększenia wydajności, przyciągania inwestorów zagranicznych i ekspansji zagranicznej polskich firm. Rząd może w tym bardzo pomóc - czyniąc system podatkowy przyjaznym, obniżając koszty pracy przez likwidację przywilejów, wspierając inwestycje i oszczędzanie, ale na pewno nie realizując postulaty związkowców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Związkowcy mają rację